Pomnik Klapka. Dlaczego stanął w Nysie?
14.11.2021 o godzinie 11:00 odsłonięty został pomnik generała Grzegorza Klapka. Klapka to węgierski bohater wojny o niepodległość. A dlaczego jego pomnik odsłonięto akurat w Nysie? Ile impreza kosztowała mieszkańców?
Dziennikarze Nowin Nyskich piszą, że pomnik kosztował Nysan 70 tysięcy złotych. Chodzi o ten murek. Samą tablicę ufundowali Węgrzy, którzy zresztą byli obecni na otwarciu.
O ile sam murek kosztował 70 tysięcy złotych o tyle nie był to jedyny koszt jaki został przez podatników poniesiony. Delegacja węgierska była bowiem obwożona po mieście przez trzy dni. Koszty transportu również wziął na siebie nyski podatnik. Jak się okazuje to nie wszystko. Delegacja urzedniczo-węgierska była także na dwudniowej wycieczce w Kotlinie Kłodzkiej (czy tam też upamiętnili Klapka? Nie wiadomo...). Wiadomo natomiast, że stołowano się w pobliskim Redosie, a także w restauracji armeńskiej. Mieliśmy zatem w Nysie prawdziwy, międzynarodowy zjazd na koszt wszystkich Nysan.
A co z tym Klapką?
No właśnie. Upamiętniono człowieka, który w Nysie jest postacią anonimową. Zresztą nie tylko w Nysie. Generał Klapka z Nysą miał tyle wspólnego, że to tutaj formował swoje węgierskie oddziały do bitki z Austrią. I to wszystko. Nic więcej dla Nysy, czy mieszkańców nie zrobił. Po prostu Nysa była punktem zbornym dla węgierskich powstańców. Najgorsze jest jednak to, że Klapka dogadywał się z von Bismarckiem, który kazał tępić Polaków wszelkimi możliwymi sposobami. Jest to trochę nieprzyjemny epizod, dlatego ani burmistrz Nysy, ani nikt z innych delegacji o tym incydencie, w bujnym życiorysie generała, nie wspomniał. Jak to mówił pewien rabin: “mądrzejsze o tym nie mówić”.
Po co ta impreza?
Na to pytanie można odpowiedzieć cytując klasyka: “nikt nie wie po co, więc nikt nie spyta”. Pomnik Klapka nie ma bowiem najmniejszego sensu w Nysie, a powstał tylko po to aby lokalna władza miała imprezę, na której pojawią się jacyś ważnicy ze stolicy. O nic innego nie chodziło. A dzięki takiemu pomnikowi można też raz na jakiś czas zaprosić delegację międzynarodową, zorganizować wycieczki, obiady, wydać publiczną kasę i ogrzać się w blasku fleszy. O nic innego nie chodzi.
Polak Węgier dwa bratanki i do szabli i do szklanki
O tym, że jesteśmy z Węgrami przyjaciółmi nie trzeba nigdzie powtarzać. A przysłowie z nagłówka zostało w pełni dopełnione przez naszych urzędników, którzy hucznie przyjaźń wyświętowali. Pytanie brzmi czy tę przyjaźń ma fundować akurat nyski podatnik? I co to za przyjaźń jak przyjaciel dogaduje się za naszymi plecami z wrogo nam nastawioną Rosją? Tutaj wchodzimy już na grunt polityki międzynarodowej. Niemniej pytanie pozostaje otwarte. Dlaczego to biedny nysanin ma fundować pomniki węgierskim bohaterom, którzy formowali w niemieckim Neisse oddziały do wojny z Austrią? Zdaje się, że władze gminy fundując ten pomnik wyszły bardzo mocno poza zakres ustawy o samorządzie terytorialnym. Ale czy to pierwszy raz?
Komentarze
Prześlij komentarz