Powiatowe fikołki

Władze powiatu nyskiego ogłosiły na swojej stronie, że miejsca parkingowe, wybudowane za pieniądze unijne (a więc pieniądze podatnika), będą dostępne tylko dla klientów PKSu Nysa. Aby móc zaparkować pojazd na Piastowskiej i Szopena trzeba będzie kupić bilet miesięczny akurat w tej spółce (koszt 150 zł). Oczywiście bilety jednorazowe nie będą akceptowane, co jest kolejnym absurdem, który podważa celowość tego “projektu”. I - jak można było oczekiwać - nie ma też żadnej podstawy prawnej takiej decyzji (na stronie powiatu jest tylko publicystyczny tekst o rzekomej konieczności wprowadzenia takich zasad).

Mocno wątpliwy charakter “parkuj i jedź”

Władze powiatu utrzymują, że muszą wprowadzić takie zasady, bo tak wynika z unijnego projektu. Próba zrzucenia na Unię Europejską winy za ten absurdalny pomysł przez władze powiatu (PiS) należy włożyć między bajki. Unia nie kazała Powiatowi Nyskiemu wprowadzać takich zasad! I należy to podkreślić z całą stanowczością. W projekcie unijnym, napisanym przez nyskich urzędników, nie ma też słowa o tym, że parkingi będą w jakikolwiek sposób uzależnione od jednej spółki i to w dodatku takiej, która nie organizuje transportu miejskiego tylko dalekobieżny. Unia nie zgodziłaby się na tak napisany projekt, bo to jawne faworyzowanie tylko jednego podmiotu. Jeśli jakiś projekt unijny dawałby możliwość dotowania parkingów uzależnionych od komunikacji publicznej to dotyczyłby wszystkich przewoźników, a nie tylko jednego, wskazanego przez powiat. Kompletnym absurdem jest też twierdzenie wicestarosty - Pana Damiana Nowakowskiego, które zacytuję w całości:

“Tworzenie tego typu miejsc postojowych ma na celu zachęcenie posiadaczy samochodów do kontynuowania podróży komunikacją zbiorową, czego efektem ma być zmniejszenie zanieczyszczenia powietrza i emisji spalin w centrum miasta”

W tej wypowiedzi każde zdanie to nieporozumienie. Po pierwsze - centra przesiadkowe typu “parkuj i jedź” tworzy się w strefach zlokalizowanych poza ścisłym centrum miasta. Chodzi o to aby pojazdy osobowe zostawały poza śródmieściami - co pozwoliłoby na odkorkowanie centrów (tak jest np. w Tychach, gdzie “Parkuj i Jedź” jest przy dworcu). Robienie takiego projektu w ścisłym centrum mija się z ideą “parkuj i jedź”. Gdyby Powiat zorganizował taki parking np. w okolicach Złotogłowickiej, albo Górnej Wsi i tam nakazywał pozostawianie pojazdów i przesiadanie się do autobusów - miałoby to rację bytu. Obecnie pomysł jest kulawy, bo zakłada, że ludzie muszą wjechać do centrum, zakorkować je i przesiadać się do PKSów, które wywiozą ludzi poza centrum miasta (po co mieliby to robić - nie wie nikt, pewnie nawet Pan Nowakowski). Ten pomysł i jego argumentacja jest tak kuriozalna, że aż pasuje do PiS. Przecież to logiczne - przyjeżdżamy do centrum do pracy, parkujemy auto i przesiadamy się do PKSu żeby wyjechać poza miasto. To jest koncepcja wprost przeciwna do projektu “parkuj i jedź”. W Nyskim wykonaniu jest zaprzeczeniem wszystkich idei związanych z rozwojem komunikacji publicznej. Sasin byłby dumny z nyskich PiSowców.

Po drugie - Pan Nowakowski mówi o zmniejszaniu emisji spalin dzięki temu projektowi. Ciekawe jak niby ten projekt miałby zmniejszyć emisję w Śródmieściu skoro zakłada, że pojazdy mają do tego centrum wjechać żeby tutaj zaparkować!? Projekt zakłada, że wszystkie pojazdy wjadą do centrum, a kierowcy przesiądą się do PKSu (nie wiadomo po co mieliby to robić). Czyli samochody i tak będą w centrum i tak. Do tego dojdą spaliny z PKSowych diesli. Bo tak się składa, że w ramach walki ze smogiem władze powiatu kupiły PKSowi autobusy z silnikiem diesla (tylko jeden jest elektryczny, ale też ma piec napędzany olejem napędowym!). Ekologia i walka z gazami w stylu PiS.

PKS Nysa - dlaczego akurat ta spółka?

Duże kontrowersje budzi też wybór przez powiat przewoźnika, który ma realizować projekt “parkuj i jedź”. Ten pomysł, choć niepoważny i robiący z mieszkańców Nysy idiotów, może i dałoby się obronić gdyby do projektu włączono wszystkich przewoźników. Zatem nie tylko PKS, ale przede wszystkim autobusy miejskie oraz prywatni przewoźnicy np. EuroBus, który jest prowadzony przez nyskiego przedsiębiorcę (niby dlaczego prywatny przewoźnik, który wozi ludzi do pracy do Wrocławia ma być gorszy od innych?!), FlixBus, Sindbad - jednym słowem - do projektu powinni być włączeni wszyscy przewoźnicy, którzy płacą podatki i opłacają zatrzymywanie się na przystankach w Nysie! Faworyzowanie jednego przedsiębiorstwa rodzi duże wątpliwości i w mojej opinii powinno zostać zakwestionowane przez urzędników z Opola, którzy nadzorują wydawanie funduszy z Unii. Tym bardziej, że PKS Nysa nie jest firmą prowadzącą działalność w ramach komunikacji miejskiej. To firma, która powinna przewozić ludzi na trasach dalekobieżnych. Inna sprawa, że PKS od lat tego nie robi. Spróbujcie państwo pojechać nyskim PKSem do Wrocławia. Nie da się. Do Warszawy - nie da się. Do Krakowa - nie da się. PKS może was zawieźć co najwyżej do Kamiennika, Głuchołaz albo Korfantowa. Mamy PKS miejsko-powiatowy, który dubluje całą masę kursów konkurencji i wchodzi zupełnie niepotrzebnie na linie miejskie - robiąc to z czym Pan Nowakowski chce rzekomo walczyć - produkując smog i korki. Niech mi ktoś wyjaśni, bo ja tego nie rozumiem, po co autobusy PKS kursują po miejskich przystankach? Na Moniuszki, w godzinach szczytu, potrafią stać trzy autobusy PKS. Te autobusy blokują dostęp do zatoki dla miejskiej komunikacji. Dlaczego PKSy dokładają się do zakorkowanego miasta zamiast starać się wyjechać z dworca (tak jak to było dawniej), wraz z pasażerami, najkrótszą trasą? Przecież to absurdalne, że autobus dalekobieżny, zanim wyjedzie z miasta, przejeżdża przez całe centrum. Nikt mi nie powie, że spalanie paliwa w zakorkowanej Nysie przynosi PKSowi jakiekolwiek korzyści!

O co tak naprawdę chodzi?

Trzeba sobie powiedzieć uczciwie, bo od polityków PiS z powiatu tego Państwo nie usłyszycie, że w tym wszystkim nie chodziło o żadne “parkuj i jedź”. Nikt na etapie tworzenia projektu o tym nie myślał. Tutaj chodzi o nieprzyjemne szambo, które wybiło już po zrealizowaniu projektu. Tym szambem jest podziemny parking przy Piastowskiej. Otóż większość tam parkujących zrobiło sobie z tego parkingu własny garaż. Cześć aut stoi tam już od kilku miesięcy o czym świadczą tumany kurzu zalegające na karoserii. Do samorządu wpływały skargi od kierowców - zresztą słusznie - że na tym parkingu nie ma żadnego ruchu. Pojazdy stoją tam całymi miesiącami.

Powiat już rok temu robił przymiarki do tego aby wymusić jakąkolwiek rotację na parkingu. Z moich informacji wynika, że pomysł “parkuj i jedź” nie był jedyną koncepcją, którą brano pod uwagę. Najpierw próbowano ustawić parkomaty, które wydawałyby bezpłatne bilety na czas np. 3-4 godzin. W ten sposób nie można byłoby trzymać pojazdów non-stop w podziemiu. Przynajmniej raz na 3-4 godziny trzeba byłoby wydrukować darmowy bilecik. Koncepcja z jakiegoś powodu upadła. Najpewniej nie zgodzili się na takie rozwiązanie urzędnicy z Opola, którzy słusznie uznali, że skoro na etapie pisania projektu przez nyskich urzędników nie było o tym mowy to nie można przez 5 lat postawić tam żadnego parkomatu. Proste. Tak jak napisaliście projekt - tak musicie go realizować. Zatem problem parkingu, na którym nie ma żadnej rotacji pozostał. A miało być pięknie - stare graty, które stoją w podziemiu miałby być odholowane za brak 4-godzinnego bilecika.

Jak parkować?

Parkowanie na ulicy Piastowskiej i Szopena nadal jest bezpłatne. Powiat nie ma prawa pobierać na tych ulicach żadnych opłat przez cały okres trwania projektu. Nie ma też żadnej podstawy prawnej, która pozwalałby na uzależnianie parkowania na tych ulicach od wykupionego biletu we wskazanej przez powiat spółce prawa handlowego. Władze powiatu o tym doskonale wiedzą. Dlatego we wpisie na swojej stronie nie podano żadnych podstaw prawnych takiego działania. A starosta Damian Nowakowski zaznaczył w Nowinach Nyskich, że policja karać kierowców nie będzie. Nie będzie, bo nie ma ku temu żadnych podstaw. Miejsca parkingowe zostały wybudowane z publicznych pieniędzy, przez cały okres trwania projektu nie można na nich zarabiać, a fikołek z “parkuj i jedź” jest zwykłą próbą obejścia zasad jakie obowiązują przy udzielaniu unijnych dofinansowań. Zobaczymy jak sprawa się rozwinie. Na pewno w ten sposób powiat nie rozwiąże żadnych problemów, z którymi rzekomo walczy. Smog zostanie, korki zostaną, braki w miejscach parkingowych także. No i PKS się od tego cudactwa nie wzbogaci. Bo kto kupi bilet miesięczny za 150 złotych żeby móc stać na miejscu parkingowym, które i tak z założenia ma być bezpłatne przez pięć lat?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Fabryczna epopeja, czyli jak Kordian przemysł na FSD budował

Chaos urzędniczo-etatystyczny

Kordianowi "pykło"