Stal Nysa SA, finanse, analizy...

Stal Nysa SA zarejestrowana została 11 kwietnia 2019 roku. Kapitał zakładowy spółki nie prezentuje się imponująco. Spółka startowała z 100.000 złotych. Później była kilkakrotnie dokapitalizowana i dziś ma w kapitale 2.977.000 zł - co nie jest jakimś wybitnym wynikiem, biorąc pod uwagę fakt, że kapitalizacja pochodziła nie z zysków, ale z dopłat wspólników i była wymuszona przez fatalną sytuację finansową klubu.

Wspólnicy

Wspólnikami, czyli właścicielami, spółki są trzy podmioty. Pierwszy to Gmina Nysa, drugim jest spółka gminna Nyska Energetyka Cieplna, a trzecim “założycielem” jest ARN. Spółka wyemitowała 2977 akcji w pięciu seriach. Z danych znajdujących się w Krajowym Rejestrze Sądowym możemy przeczytać, że spółka zatrudniała trzech członków rady nadzorczej, choć w przeszłości było ich nawet pięciu. Prezesem, wpisanym w KRS, jest nadal Marek Majka, choć może się okazać, że w najbliższym czasie ten wpis zostanie zmodyfikowany, bo właściciele znaleźli już nowego prezesa.

BIP? A po co to komu?

Uzyskanie informacji o działaniu spółki nie jest takie proste jak mogłoby się wydawać. Na stronie internetowej podmiotu można znaleźć jedynie sam marketing, informacje sportowe i poszukiwania sponsorów. Spółka jest publiczna, ma obowiązek prowadzić BIP, ale pracownicy podchodzą do tematu ze sporą fantazją. BIP oczywiście jest, nawet w barwach klubu, dane kontaktowe - są (choć skąpe, bo nie podano ani NIPu, ani REGONu, ani KRSu). W zakładkach biuletynu znajdziemy: “zasady funkcjonowania” - niestety, bez żadnej treści; “ogłoszenia” - również bez zamieszczonych dokumentów; “przetargi” - tutaj też kompletnie nic nie ma oraz “usługi społeczne”. Oczywiście w tej ostatniej zakładce również nic nie znajdziemy. Grubo ponad 7 tysięcy osób, które odwiedziły BIP nie znalazły tam żadnej informacji. Ani o analizie finansowej klubu, ani opinii biegłego rewidenta, ani nawet o tym kto tym “publicznym mieniem” zarządza. Tak - choć wydaje się to nieprawdopodobne - w biuletynie Stali Nysa SA nie ma informacji o zarządzie spółki, o radzie nadzorczej, o żadnych dokumentach wytwarzanych przez zarząd. W biuletynie nie ma także informacji o redaktorach BIP - choć, zgodnie z ustawą takie informacje powinny być podane. Nie wiemy zatem kto tym administruje - choć, sądząc po treściach - najpewniej nikt tego nie dogląda. Jak sami Państwo widzicie, Stal Nysa SA jest spółką niezwykle tajemniczą. A co powinno być w BIP-ie? Otóż w pierwszej kolejności szczegółowe informacje o podmiocie z uwzględnieniem wszystkich danych rejestracyjnych spółki takich jak NIP, REGON, KRS. Powinna być tam informacja o wszystkich osobach, które zarządzają spółką, o ich kompetencjach, o strukturze własnościowej, radzie nadzorczej i strukturze organizacyjnej. Spółka powinna zamieszczać tam informacje o swoim majątku, zakresie zadań publicznych, a także prozaiczne rzeczy jak choćby informacje o sposobach załatwiania spraw (np. pod jaki adres należy wysłać pytanie o informację publiczną?). Tego nie ma. Spółka nic nie udostępnia. I właściwie nie wiadomo po co w ogóle stworzono podstronę z BIP skoro i tak nic tam nie jest udostępniane zgodnie z obowiązującymi przepisami. To ciekawe, bo w radzie nadzorczej spółki zasiadają prawnicy, którzy powinni wiedzieć, że spółka ma obowiązek realizować zadania w tym zakresie. No właśnie powinni… W układzie czysto rynkowym rada powinna wiele.

Z czego oni żyją?


Na szczęście spółki kapitałowe muszą składać coroczne sprawozdania finansowe do KRSu. Tutaj już nie da się zrobić podstrony z pustymi treściami. Trzeba jakieś dane pokazać sądom. Stal oczywiście, jako spółka akcyjna, musi mieć opinię biegłego rewidenta. Może udałoby się uniknąć konieczności płacenia za takie sprawozdania gdyby spółka była z ograniczoną odpowiedzialnością, ale w tym przypadku Ustawa o rachunkowości jest bezwzględna. O jakości sprawozdań nie będę się wypowiadał, nie jestem ekonomistą, choć nie ukrywam, że widziałem już dużo lepsze analizy. Oczywiście opinia biegłego sporządzona dla Stali spełnia wszystkie ustawowe wymagania, to jednak nie jest to jakieś wybitne opracowanie.

Rok 2019

W pierwszym roku działalności Stal Nysa SA przyniosła stratę netto w wysokości 1.085.451,97 zł. Już w pierwszym roku spółka była na sporym minusie i - jak zauważył biegły badający jej finanse - występuje w przypadku Stali Nysa niepewność związana z kontynuacją działalności. Warto tutaj zacytować biegłego, bo z jego opinii wynika, że spółka właściwie, w rynkowych warunkach, powinna upaść już w 2019 roku:

“Zwracamy uwagę notę 11,13,16 informacji dodatkowej do sprawozdania finansowego, która wskazuje, że Spółka za badany rok poniosła stratę netto, a poziom straty w bilansie Spółki sporządzonym wg stanu na 31.12.2019 r. przekroczył sumy kapitałów zapasowego i rezerwowych oraz jednej trzeciej kapitału zakładowego, co stanowi naruszenie art. 397 KSH i w konsekwencji obowiązek niezwłocznego zwołania przez Zarząd Spółki walnego zgromadzenia akcjonariuszy celem powzięcia uchwały dotyczącej dalszego istnienia Spółki. Dnia 20.07.2020 r. odbyło się Nadzwyczajne Zgromadzenie spółki, gdzie podjęto Uchwałę nr 14/2020 w sprawie dalszego istnienia Spółki. Nasza opinia nie zawiera zastrzeżenia w odniesieniu do tej sprawy.”

Zatem sprawa jest prosta. Spółka wygenerowała stratę netto na ponad milion złotych. Taka kwota przekracza wartość kapitału, o których pisze biegły. Normalnie w takich warunkach spółka ogłasza upadłość. Nie da się bowiem spełnić podstawowego wymogu jaki jest stawiany spółkom kapitałowym - czyli zwiększania zysków. Stal jedynie może zwiększać straty. Biegły informował w 2020 roku spółkę, że naruszono art. 397 Kodeksu Spółek Handlowych. W takiej sytuacji właściciele muszą zdecydować co będą robić dalej. 20 lipca 2020 właściciel (właściwie Gmina Nysa - czyli burmistrz) zdecydował, mimo niesprzyjających okoliczności finansowych, o dalszym istnieniu zadłużonej spółki.

Rok 2020 - Bizancjum się rozpędza

Nie inaczej było rok później. Sytuacja się powtórzyła, tylko straty były jeszcze większe. Wyniosły bowiem 2.835.699,16 zł netto. Za dwa lata były to już gigantyczne kwoty na minusie wynoszące 3.921.151,13 zł. I tym razem biegły poinformował władze spółki o naruszeniu Kodeksu Spółek Handlowych. 11.06.2021 Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie oczywiście podjęło decyzję o kontynuowaniu działalności. I to mimo, że z roku na rok straty netto są coraz większe i w warunkach rynkowych taka spółka nie ma racji bytu. Jest skazana na dalsze ponoszenie strat.

“Ryzyko związane z płynnością”


O tym, że spółka jest pożeraczem publicznych pieniędzy wiedzą wszyscy. Rada nadzorcza, prezes zarządu i właściciele (w tym burmistrz). W sprawozdaniu z działalności zarządu za rok obrotowy 2020 możemy przeczytać, że “spółka stopniowo będzie zwiększać zapotrzebowanie na środki pieniężne”. Zarząd nigdzie nie wskazuje jak spółka miałaby realnie zarobić pieniądze. Nic dziwnego. Ta spółka nie jest w stanie udźwignąć własnych zobowiązań bez stałej pomocy zewnętrznej. Prezes dalej pisze, że taka sytuacja “wiąże się z ryzykiem płynności finansowej i zachowania równowagi pomiędzy finansowaniem działalności a terminową zapłatą zobowiązań”. A zatem jest ryzyko, że spółka, bez pomocy, z dnia na dzień przestanie spłacać swoje zobowiązania. O takim zagrożeniu pisze w swoim sprawozdaniu prezes Stali Nysa. I kontynuuje dalej: “W związku z tym Spółka będzie musiała zostać dokapitalizowana przez właścicieli.”

Zatem jedyną realną szansą dla istnienia spółki Stal Nysa jest jej ciągłe dokapitalizowywanie przez właścicieli. A właściciele dokapitalizują spółkę, ale nie swoimi pieniędzmi, lecz pieniędzmi publicznymi.

Skąd zarząd Stali chce czerpać pieniądze?

Oczywiście prezes ma pomysły na dodatkowe “zyski”, lecz sam doskonale wie, że bez publicznej pomocy nie wystarczą one nawet na wypłatę pensji pracownikom. A tych jest pięciu na umowach o pracę. Kolejnych 27 ludzi jest na umowach cywilno-prawnych. A zatem są to kontrakty zawodników, trenerów, sztabu szkoleniowego itp. Łącznie Stal Nysa SA, która przynosi gigantyczne straty, daje też zatrudnienie dla 32 ludzi. Abstrahując od tego czy wszystkie etaty są niezbędne dla działania klubu (nie ma się co tutaj oszukiwać, że nie - nie trzeba tworzyć aż 5 stałych etatów) należałoby zoptymalizować zatrudnienie do niezbędnego minimum.

Ale wróćmy do meritum. Prezes chce pozyskać środki między innymi w Urzędzie Marszałkowskim (a zatem znowu pieniądze są szukane w kieszeni podatnika), z emisji akcji (które oczywiście zakupi Gmina albo jej spółki, więc ponownie przetrząsane są kieszenie biednego podatnika), z działań promocyjnych (zapewne chodzi o promocję Gminy i Powiatu - a więc i tym razem będzie próba wyciągania kasy z kieszeni nyskiego podatnika), z umów sponsorskich (niestety nie wiadomo jakich konkretnie, ale jeśli to będą lokalne firmy, to znowu na pieniądze zapracują Nysanie), ze sprzedaży karnetów i biletów (tutaj prezes zastrzega, że w razie COVID może się taki wariant nie udać) oraz ze sprzedaży gadżetów (raczej z handlu szalikami spółka się nie wyżywi, więc pozostawię ten ostatni punkt jako akt rozpaczliwej próby znalezienia pieniędzy gdziekolwiek).

Jak widać głównym i właściwie jedynym realnym fundatorem zabawy o kryptonimie Stal Nysa jest nyski podatnik, nyski przedsiębiorca oraz kilku fanatyków klubu, którzy musieliby wykupić całą hurtownię koszulek i szalików aby spółka mogła chciaż opłacić pensję zarządowi.

Nyski podatnik, chcąc nie chcąc, musi wspierać klub, bo innego wyjścia, przynajmniej na tę chwilę, nie ma. Spółka nie ma solidnych, prywatnych źródeł finansowania. Reklamodawcy, choć są, to nie mają wystarczających środków aby utrzymać spółkę. Bez publicznej pomocy, która jest ciągle wtłaczana w ten klub, właściciele musieliby już w 2019 roku - a więc w pierwszym roku działalności - zamknąć interes. Już wówczas przekroczono bardzo niebezpiecznie granicę jaką wyznacza kapitał zakładowy - na co wyraźnie wskazał biegły.

PS. Oczywiście Stal Nysa SA ma też pożyczkę. Nie wiem kto (nie chciało mi się już tego szukać), ale udzielił tej spółce aż 950.000 złotych pożyczki. Biorąc pod uwagę zagrożenia na jakie wskazał prezes Stali może być kiepsko ze spłatą tych zobowiązań.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Fabryczna epopeja, czyli jak Kordian przemysł na FSD budował

Chaos urzędniczo-etatystyczny

Kordianowi "pykło"