Kot a sprawa nyska

Jak informują dziennikarze Nowin Nyskich na skrzyżowaniu Kościuszki i Szlaku Chrobrego w Nysie od ponad miesiąca leży zdechły kot. Informatorka gazety, która poruszyła ten temat, zauważa, że kot zaczął się rozkładać, setki mieszkańców muszą na to patrzeć, a lokalne władze umywają ręce i kota posprzątać nie chcą. Dramatyczny opis truchła został uzupełniony o możliwość zobaczenia tego zjawiska przez dzieci. A jak wiadomo powołanie się na ten argument jest dżokerem, który przebija wszystkie inne argumenty. W końcu kto chciałby aby jego dziecko oglądało rozkładającego się futrzaka?

Okazuje się, że do zdechlaka nikt się nie przyznaje. Gmina uważa, że zwłoki kota leżą na terenie dróg wojewódzkich, więc to ich problem. Zarząd dróg wojewódzkich uważa, że zwierzęta na terenie gminy są własnością gminy. I tu się pojawia problem, bo kot już nie żyje, więc raczej do królestwa zwierząt już nie należy. Jako zdechlak utracił te prawa - teraz jest już odpadem. A skoro jest odpadem to  - zgodnie z logiką gminy - powinien go uprzątnąć właściciel terenu.

Przepychanka o zdechłego kota między urzędnikami trwa. A mi się wydaje, że problemem nie jest wcale zdechły kot, ale zbyt dużo urzędników w tym kraju.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Fabryczna epopeja, czyli jak Kordian przemysł na FSD budował

Chaos urzędniczo-etatystyczny

Kordianowi "pykło"