Koniec kasy w gminie
Stało się to o czym wszyscy rozumni ludzie przestrzegali. W gminie Nysa skończyły się pieniądze. Za chwilę zaczną się dwa scenariusze: podwyższanie podatków (za śmieci, wodę, ścieki itp.) oraz ograniczane będą usługi miejskie.
O tym, że miasto jest zadłużone na ponad 200 milionów już pisałem wielokrotnie. I o ile to zadłużenie, w czasie gdy stopy procentowe były na niemalże zerowym poziomie, a banki pożyczały sobie pieniądze przy niskim wiborze, o tyle przy nagłym skoku stóp procentowych na ponad 4% (a NBP zapowiada nawet ponad 8%) oznacza, że samorząd w Nysie będzie musiał spłacać dużo więcej. Raty kredytu zwyczajnie urosną.
Pierwsze symptomy złej sytuacji finansowej pojawiły się już w 2019 roku, gdy w grudniu komercyjne banki odmawiały gminie nowych kredytów. Ostatecznie kredyt został wówczas udzielny gminie przez bank spółdzielczy. Pisałem już o tym, że w tym właśnie roku MZK drastycznie obcięło linie komunikacyjne. Chodziło o zmniejszenie kosztów w miejskiej spółce, dzięki czemu pieniądze zaplanowane na komunikację można było wydać na spłatę innych należności. Pisałem też wówczas, że MZK spłaca długi gminy oszczędzając kosztem pasażerów.
Okazuje się, że manewr z oszczędnościami z MZK na tyle spodobał się ścisłemu kierownictwu miasta, że i tym razem powtórzono schemat z końca 2019 roku. Na znanym portalu społecznościowym pojawiła się informacja, że MZK zaczyna ciąć od maja kursy. I rzeczywiście, na stornie przewoźnika można przeczytać, że autobusy przestaną jeździć na linii 13, S4 i 8S. Trzy linie zostaną z dnia na dzień wycięte. Tak się składa, że to wszystko dzieje się akurat w tym samym czasie gdy z gminy płyną skrajnie niepokojące informacje o tym, że miasto nie ma na nic pieniędzy. Nie ma pieniędzy na oświetlenie osiedla na Skorochowie (chodzi tylko o trzy latarnie!), brakuje pieniędzy na drogę przy Orląt, zewsząd słychać, że miasto nie wyremontuje jakiejś drogi, bo nie ma na to pieniędzy.
Zatem miasto odmawia sprawowania usług, które wprost wynikają z ustawy o samorządzie. Za to znajdują się pieniądze na rzeczy, których gmina utrzymywać nie musi: zawodowy sport, propaganda (w urzędzie zatrudniani są zawodowi dziennikarze, a sam urząd wydaje swoją gazetę), gmina płaci miejscowemu radiu, a ze swego źródła wiem, że i niektórzy "niezależni" dziennikarze mają płacone za "promocję gminy". Krótko pisząc - władze gminy na czele z burmistrzami i skarbnikiem kompletnie odwróciły wagę spraw, przerzucając ważne kwestie, wynikające z ustawy, na sam koniec. Na piedestale postawili zaś rzeczy, którymi, jako samorządowcy, w ogóle nie powinni się zajmować.
Efekt był łatwy do przewidzenia. MZK zaczyna ciąć kursy. Podejrzewam, że gmina przestanie im płacić za wykonywanie części komunikacji publicznej. EKOM zaraz będzie rozparcelowany na mniejsze spółki, a docelowo zlikwidowana zostanie część najbardziej kłopotliwa (bo kosztowna) dla włodarzy - czyli transport śmieci. Niepewny los czeka AKWĘ, na którą byli już chętni. Kilka lat temu pojawił się w Nysie inwestor z Francji, który był zainteresowany przejęciem tej spółki. Jak miasto będzie pod ścianą i banki zażądają zwrotu kredytów to AKWA pójdzie pod młotek. Strategiczne spółki będą w pierwszej kolejności zagrożone, bo mają majątek. A strategiczne spółki to te obsługujące transport, wodę, ścieki, prąd, ciepło i śmieci. Natomiast takie "firmy" jak ARN czy TBS, będące niepotrzebnymi tworami, zostaną, bo dla banków nie stanowią żadnej realnej wartości.
Niepokojące jest też to co widać choćby w mediach społecznościowych burmistrza. Wygląda to tak jakby władza w Nysie uznała się za nieomylną. Skostnienie widać przy braku jakichkolwiek konsultacji z mieszkańcami w sprawach dla nich ważnych: zabudowa Kramarskiej, wycinka drzew czy finansowanie rzeczy, które nie są istotne z punktu widzenia mieszkańca (np. finansowanie propagandy z publicznych pieniędzy).
A propos EKOM-u. Wiem z własnych źródeł, że już niedługo ta spółka naprawdę zostanie podzielona na kawałki. A to będzie wstęp do częściowej likwidacji, ewentualnie prywatyzacji. Wówczas za wywóz śmieci będziemy płacić jeszcze więcej, bo zlecanie przez gminę EKOMowi wywozu jako zadania własnego nie zmniejszy kosztów. EKOM będzie musiał bowiem zrezygnować ze startowania w przetargach w innych gminach, na których ta spółka zarabiała. Burmistrz chce zatem całkowicie przemodelować koncepcję funkcjonowania EKOMu, który miał zarabiać w ościennych gminach po to aby mieszkańcy Nysy mogli płacić mniej. Teraz wszystko zostało wywrócone do góry nogami.
Komentarze
Prześlij komentarz