Paraliż na każdym szczeblu
Nysa jest miastem, które rozwija się w sposób niekontrolowany. Nikt też w urzędach nie analizuje jakie będą konsekwencje podejmowanych decyzji dot. budownictwa. I tak: urzędnicy z gminy zdecydowali, że zamkną skrzyżowanie Mostowej z Wyspiańskiego. Zrobili to w długi weekend przypadający na 1 listopada. A że skrzyżowanie to znajduje się kilkaset metrów od największej nekropolii miejskiej to w okresie Wszystkich Świętych miasto zostało sparaliżowane. Dojechanie na cmentarz od strony mostu Kościuszki było istną tragedią. Ale wybitnych znawców od organizacji ruchu ze starostwa i gminy to nie interesowało. W końcu oni nie stali w tych korkach.
Wcześniej zamknięto skrzyżowanie Torowej z Bramą Grodkowską i Aleją Wojska Polskiego. Zrobiono to w środku tygodnia. Efekt. Kompletny paraliż miasta. Jak dodamy do tego fakt, że kilka minut przed 15 i kilka minut po 15 kilkukrotnie PKP zamyka przejazd kolejowy na Grodkowskiej, Mazowieckiej oraz Krawieckiej to mamy już pełen obraz sytuacji. W czasie trzydniowego (sic!) wylewania asfaltu na tym niewielkim skrzyżowaniu samochody stały w korkach średnio 1,5 godziny. Mi przejechanie z Piłsudskiego na Grodkowską właśnie tyle zajęło pierwszego dnia, gdy urzędnik ze starostwa w Nysie pozwolił na zamknięcie skrzyżowania. Taka decyzja była skrajnie niekorzystna dla mieszkańców i skrajnie nieodpowiedzialna. Miasto stanęło, nawet karetki miały problem z przejechaniem z południa na północ. Zgoda na zamknięcie skrzyżowania powinna być poprzedzona jakąkolwiek analizą sytuacji. Starostwo takich analiz nie przeprowadza. Po prostu: wykonawca chce zamknąć, a urzędnik ze starostwa się na to bezmyślnie zgadza. Rzecz w tym, że w interesie mieszkańców wylewanie asfaltu w tym miejscu powinno nastąpić w weekend. Sobota i niedziela. A nie środek tygodnia! Wystarczyło w SWZ-cie zapisać taki wymóg i nie byłoby problemu. Ale inżynier-urzędnik takich zapisów nie przewidział, bo po co? On w tych korkach nie stoi, on nie mieszka nawet w Nysie, więc ma w nosie co tutaj się dzieje.
W przypadku starostwa ciekawa jest też inna zależność. Zawsze ten sam urzędnik zleca temu samemu przedsiębiorcy opracowywanie schematów organizacji ruchu. I ten sam przedsiębiorca zawsze wszystko psuje. Zepsuł rondo w Goświnowicach, utrudnił życie ludziom w czasie remontu Torowej, a na Alei Wojska Polskiego usunął z projektu dwa przystanki przez co ludzie mają kilometr do najbliższego! MZK ustawiło nielegalnie dwa słupy na felgach - tak załatano problem stworzony przez urzędnika i jego kolegę przedsiębiorcę. To jakaś chora patologia, na którą pozwala obecny starosta. Zresztą proszę się przejść na ul. Mazowiecką. Starosta nawet nie wiedział, że to jego ulica. Obraz nędzy i rozpaczy. Nieremontowana od powodzi w 1997 droga, która służy 40 tonowym ciężarówkom za objazd niskiego wiaduktu kolejowego przy Jagiellońskiej. Niedługo będzie potrzeba czołgu żeby móc po tych rozklekotanych kostkach przejechać.
Za chwilę otworzą w Nysie KFC. Oczywiście przy już sparaliżowanym rondzie przy Asnyka. Burmistrz chwali się wejściem do Nysy KFC tak jakby ta amerykańska jadłodajnia ze śmieciowym żarciem była wybitną inwestycją na skalę świata. Tylko, że nikt nie myśli o rozwiązaniach komunikacyjnych przy tym skwerze. Jak zostanie tam wybudowany kolejny punkt usługowo/gastronomiczny to wzrośnie też liczba samochodów w tym miejscu. Jakie miasto proponuje rozwiązania komunikacyjne? Czy przeprowadzono jakiekolwiek analizy dot. zwiększenia natężenia ruchu w tym miejscu? Oczywiście, że nie. Nic nie zrobiono, za chwilę przejechanie z Bema na Grodkowską będzie trwało w godzinach szczytu 2 godziny.
Ale burmistrz i starosta mają to w nosie. Burmistrz cieszy się jak łysy grzebieniem, że będzie miał KFC. Świetnie. Śmieciowe żarcie ze śmieciowymi zarobkami i jeszcze większy paraliż miasta. Burmistrz ze starostą w tych korkach nie stoją, ich urzędnicy od organizacji ruchu też. Część z tych urzędników nie mieszka nawet w gminie Nysa. Nie znają miasta! Zadzwoniłem kiedyś zgłosić nieświecącą latarnię na gminnej drodze. Pani urzędnik nie miała pojęcia o jakiej ulicy mówię, gdzie to jest. W końcu przyznała, że jest z Otmuchowa i Nysy dobrze nie zna... Inżynier-urzędnik, który zepsuł rondo w Goświnowicach też nie mieszka w gminie Nysa. To jak tu ma być dobrze? Nysanie oddali władzę we własnym mieście obcym ludziom. Oni tu nie mieszkają, nie płacą tutaj podatków i mają w głębokim poważaniu problemy Nysan. Oni tu tylko rządzą. I nie ponoszą żadnej odpowiedzialności.
Kiedyś pisałem jak łatwo można rozwiązać problemy z organizacją ruchu w Nysie. Problemy Grodkowskiej są do przejścia nawet bez budowy nowego mostu, ale trzeba mądrze wydawać pieniądze, a nie wylewać asfalt na małym skrzyżowaniu przez trzy dni! A po remoncie wszystkie problemy zostały! I to jest najgorsze. Wydano mnóstwo pieniędzy, a w pewnych elementach jest gorzej niż było (mniej przystanków). W najlepszym razie jest tak samo. Więc po co to wszystko? Chyba tylko po to aby władza mogła się pochwalić, że coś robi. A że efekty mizerne to już nie ich problem.
Komentarze
Prześlij komentarz