Ciekawe przypadki nyskiego PKSu

Umknął mi nieco wywiad z Panią prezes nyskiego PKSu, który został zamieszczony na łamach najnudniejszego portalu w historii - nysainfo.pl*. Najnudniejszego, bo informacje, które się tam pojawiają są właściwie kserokopią informacji z innych stron, najczęściej samorządowych, ewentualnie z organu gminno-propagandowego TAK.

W wywiadzie dziennikarz nysainfo.pl pyta Panią prezes o kilka rzeczy. Oczywiście słowo "wywiad" to dość mocne określenie. Bardziej pasowałoby stwierdzenie: odpowiedzi na z góry zaplanowane pytania. No bo jak dziennikarz mógł nie pociągnąć kilku ciekawych kwestii, które poruszyła Pani prezes?

Najpierw zadawane są nudne, jak flaki z olejem, pytania o remont dworca. Tutaj ani dziennikarz, ani Pani prezes nie próbują używać górnolotnych słów typu "Centrum Przesiadkowe", bo wszyscy dobrze wiedzą, że ten remont nie stworzy centrum do przesiadek, tylko dworzec dla tych nielicznych już podróżnych PKSu (PKP będzie miał swój kawałek od strony torów).

Wszystko jest dobrze, nikt nie narzeka

Pani prezes mówi, że PKS nie ma sygnałów o niedogodnościach związanych z remontem, że pasażerowie jeżdżą z Racławickiej i wszystko jest ok. No cóż... Pani prezes widocznie nie czyta lokalnej prasy, a już na pewno nie wsłuchuje się w problemy swoich pasażerów, którzy alarmowali, że nowa lokalizacja jest problematyczna. Problemem było dojście na Racławicką (pasażerowie narzekali na brak informacji jak dojść na tymczasowy dworzec), narzekano na fatalną organizację infrastruktury przystankowej (zabrakło zadaszenia na przystanku), narzekano na brak ławeczek (więc trzeba było stać), w końcu narzekano też na brak informacji o tym jak dojść do kas biletowych, które umiejscowiono w gustownych kontenerach z napisem TOI-TOI. Tak, dla władz PKSu to nie był problem, że kasy były w kontenerze z napisem kojarzącym się wszystkim z wychodkiem. Pani prezes, bez żadnego skrępowania poinformowała lokalny kwiat dziennikarski, że PKS nie miał informacji, że to co się działo na Racławickiej jest dla kogoś niedogodne. A dziennikarza taka deklaracja Pani prezes nie wprawiła w osłupienie mimo, że przecież powinien wiedzieć, że nie jest tak różowo jak to rysuje Pani prezes.

Centrum przesiadkowe jest niepotrzebne

Dalej jest już tylko ciekawiej. Pani prezes, między wierszami, stwierdziła, że cały ten dworzec jest jej i pasażerom niepotrzebny. Oto co powiedziała: "jest też wiele przystanków w mieście, więc kierowcy proszą pasażerów, że jeśli ktoś nie musi jechać na dworzec może mieć o wiele wygodniej kiedy wysiądzie i wsiądzie sobie w mieście*".

Nie winię tutaj Pani prezes. Ona powiedziała to co wie każdy, co już w 2019 potwierdził też MZK Nysa - czyli lokalny przewoźnik miejski - wprowadzając nowy rozkład jazdy. Otóż ludzie nie chcą przesiadać się gdzieś poza wyznaczonymi przystankami w centrum, bo jest to zwyczajnie niewygodne. Łatwiej jest wsiąść do autobusu na Szopena czy Gierczak - czyli tam gdzie ludzie pracują, żyją, funkcjonują niż specjalnie lecieć na dworzec. Poza tym w centrum miasta ludzie mają do dyspozycji wszystkie autobusy, wszystkie linie i - co za tym idzie - wszystkie możliwości przesiadki. Dworzec jest tutaj kulą u nogi. To już nie lata 60. XX wieku, żeby wszyscy biegli na dworzec. Po co? Po co kumulować wszystkie autobusy na Racławickiej tworząc dodatkowe korki na rondzie przy Kolejowej? To jakiś nonsens i nawet Pani prezes PKS, choć pewnie przypadkiem, to potwierdziła. Urzędowe, centralne planowanie i mówienie ludziom, gdzie mają się przesiadać, a gdzie nie to koncepcja dobra ale w ubiegłym wieku. Dziś ludzie nie potrzebują centralnego punktu, lecz zbioru rozproszonych miejsc, gdzie będzie można "złapać" swój autobus. Wygodnie i szybko, bez konieczności grupowania się w jednym miejscu.

Pasażerów mniej na trasie Nysa-Opole

Dalej Pani prezes przyznaje, że spadła liczba pasażerów po pandemii. Największy spadek jest na trasie relacji Nysa - Opole. Zdaniem Pani prezes winny jest tutaj konkurent czyli PKP i oczywiście pandemia. Nie do końca się z Panią prezes zgadzam. Po pierwsze: PKP nie kursuje dokładnie tą samą trasą co PKS. Więc nie może zabrać pasażerów firmie samochodowej. PKP zabierze PKSowi klientów z Nysy, ale już nie zabierze klientów z Pakosławic, Sidziny, Malerzowic, Grabiny, Niemodlina, Wrzosek itp. Tam PKS nie przegrał rywalizacji z koleją żelazną, bo kolej tam nie jeździ. Ludzie nie przestali też jeździć do pracy z powodu covid, co najlepiej pokazuje sytuacja w PKP, gdzie kolejarze musieli wrzucić na trasę Nysa - Opole większe składy, bo najmniejszy szynobus był za mały na tak dużą liczbę chętnych do jeżdżenia. Skoro PKP ma klientów, mimo pandemii, to znaczy, że pandemia nie jest przyczyną spadku pasażerów w PKSie. Wina leży gdzie indziej. I ja wiem gdzie. Tak się składa, że PKS Nysa był jedynym przewoźnikiem na ziemi nyskiej, który całkowicie zamknął działalność z powodu COVID19. Po prostu, z dnia na dzień władze PKSu zostawiły na lodzie setki pasażerów. O ile uczniowie i tak siedzieli w domach i nie potrzebowali PKSu, o tyle pracownicy dojeżdżający do pracy np. w Opolu już musieli dostać się do zakładów pracy. PKS postąpił skrajnie nieodpowiedzialnie zawieszając wszystkie kursy. I co ci ludzie mieli zrobić? Czekać wiernie na powrót kursów? Nie. Znaleźli sobie alternatywę. Ludzie z Nysy poszli do PKP, a ludzie z wiosek zorganizowali się i dojeżdżają do dziś wspólnie samochodami zasilanymi LPG. Klienci zagłosowali kieszenią. PKS Nysa wrócił na trasy, ale pasażerowie nie wrócili do PKSu. Nastąpiło utracenie zaufania u przewoźnika. Przewoźnik, który chce mieć klientów musi gwarantować regularne przewozy na liniach niezależnie od tego jaki akurat wirus roznosi się w powietrzu. Tak to niestety wygląda w transporcie. Wyobrażacie sobie państwo, że firmy rozwożące żywność przestają to robić z powodu wirusa? Cała gospodarka zostałaby sparaliżowana. Na to nikt nie mógł sobie pozwolić. Ale w PKSie mieli inne zdanie na temat funkcjonowania gospodarki i po prostu zawiesili wszystko.

Osobną kwestią pozostaje czas dojazdu z Nysy do Opola. PKS w tym temacie cofnął się do wczesnych lat 90. Teraz autobus potrafi jechać nawet godzinę i czterdzieści minut (!!!) z Nysy do centrum Opola. A jeszcze 15 lat temu było 20 minut szybciej. Natomiast kolej ma docelowo kursować na tej trasie w 35-40 minut. PKS w tym czasie nie wprowadził żadnych pospiesznych połączeń, choć jeszcze 15 lat temu posiadał takie na trasie do Opola i z Opola.

"Brakuje kierowców, to wina prywaciarzy"

Im dalej w las, tym bardziej Pani prezes tworzy alternatywną rzeczywistość. Według niej brak kierowców na rynku to wina prywaciarzy, którzy w czasie pandemii pozawieszali działalność i ich pracownicy z uprawnieniami poszli pracować na ciężarówki. A jak pandemia minęła to nie wrócili do tych prywatnych autobusów. To ciekawe w kontekście tego co napisałem wyżej. Przecież to PKS jako jedyny zamknął działalność w czasie covidowego szaleństwa. To Pani prezes jest tutaj winna, a zwalanie winy na prywaciarzy, którzy akurat kontynuowali działalność (choć w dużo mniejszym zakresie) jest jakimś kuriozum. Przypominam komunikat zamieszczony przez PKS Nysa, ale rok wcześniej: "Z uwagi na ryzyko związane z rozprzestrzenianiem się koronawirusa SARS-CoV-2 (COVID-19), w trosce o bezpieczeństwo Pasażerów oraz Pracowników PKS w Nysie Sp. z o. o. planujemy od wtorku – 17 marca 2020 r. do odwołania ZAWIESIĆ wykonywanie wszystkich kursów PKS Nysa.**"

Czyli PKS zawinił, ale zrzucono to na kark prywaciarzy. Pani prezes nie jest niczemu winna. A to, że później PKS nie miał pieniędzy i trzeba było wyciągać ręce po publiczną kasę to już na pewno nie ma związku z zawieszeniem działalności i wystawieniu klientów do wiatru. Jednym słowem: żenada.

"Zapraszamy do pracy, zrobimy prawko"

Na koniec Pani prezes zaprasza do pracy w PKSie Nysa. Finansuje prawko (tak naprawdę nie ona finansuje, tylko podatnik). Można się przyjąć, zrobić uprawnienia za pieniądze podatnika i jeździć autobusem. Tylko dlaczego Pani prezes nie zaproponuje takiego rozwiązania dyrektorowi przewozów, Panu Czesiowi, który dostał to stanowisko bez konkursu?

PKS Nysa to naprawdę ciekawa spółka. Nic o niej nie wiadomo. W BIP nie ma żadnych informacji wymaganych prawem, ponoć biorą duży kredyt, ale żadnych postępowań w tym zakresie nie ogłosili publicznie na swojej stronie, dyrektorskie stanowiska są tworzone dla były starostów, a winy za niepowodzenia szuka się u tych złych prywaciarzy, kułaków, którzy ośmielili się prowadzić działalność w czasie pandemii lepiej niż PKS. Ciekawa jest też rada nadzorcza tej spółki złożona z polityków PiS czy urzędników ze starostwa...

Na osobne potępienie zasługuje dziennikarz, który przeprowadził ten "wywiad" z Panią prezes i nie potrafił znaleźć w tych wypowiedziach ewidentnych niedorzeczności.

*) https://nysainfo.pl/b-juralewicz-finansujemy-uzyskanie-zawodu-i-uprawnien-kierowcy-autobusu/

**) https://nysainfo.pl/pks-zawiesza-wszystkie-kursy/

Komentarze