Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2024

Burmistrz Nysy wie kto wygra przetarg

Na ostatniej sesji rady miejskiej doszło do arcyciekawej dyskusji między radnymi a burmistrzem. Burmistrz postanowił poprosić radnych o zgodę na sprzedaż kawałka terenu po FSD. Fragment ziemi przy ulicy Słowiańskiej graniczy z domami mieszkalnymi i świeżo wybudowanymi mieszkaniami stąd radni zaczęli zadawać władzy pytania. A że władza nie przywykła do odpowiadania radnym to wyszedł z tego niezły cyrk w wykonaniu burmistrza i jego zastępczyni. Radny Wojciech Grubiak spytał burmistrza co można na tym terenie wybudować. Burmistrz bez kozery odparł, że to teren przemysłowy. Radny Grubiak słusznie zauważył, że tam jest dookoła pełno domów, w dodatku niedawno powstały nowe mieszkania i nie byłoby dobrze gdyby teren sprzedawać jako przemysłowy. Na to burmistrz odparł, że teren będzie zagospodarowany pod budownictwo mieszkaniowe, gmina skorzysta z lex deweloper, a inwestorem będzie gminna spółka SIM , nie ma zatem zagrożenia, że powstanie tam uciążliwe przedsiębiorstwo przemysłowe. Radni zdębi...

Urząd można zastąpić pudłem z dziurą

W związku z upałami burmistrz Nysy poinformował, że urzędnicy będą pracować do godziny 12:30. Jak wiadomo praca urzędnika, polegająca na siedzeniu w biurze przy komputerze jest tak uciążliwa, że jak tylko słońce przygrzeje to trzeba iść wcześniej do domu. Co innego gdyby taki urzędnik pracował na budowie, prowadząc nieklimatyzowany autobus miejski, albo w sklepie na kasie. To wówczas mógłby pracować normalnie osiem godzin. A tak? Przy takich uciążliwościach trzeba kończyć wcześniej. Nie ma innego wyjścia. Okazuje się, że 171 urzędników z gminy można w łatwy sposób zastąpić. I nie trzeba do tego sztucznej inteligencji ani żadnych automatów. Wystarczy zwykłe pudło z dziurą na dokumenty (coś w rodzaju urny, do której mieszkańcy mogą wrzucać dokumenty, które chcieliby dostarczyć do urzędu). Takie pudło jest tańsze od 171 urzędników i może pracować 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, przy upałach i mrozach, a nawet przy pyleniu traw. Ponadto pudło nie chodzi na urlopy, nie choruje i ...

Burmistrz Nysy: "Fakty są takie, że w Nysie nie ma uchodźców", a niektórzy radni to demagodzy i populiści

Kordian Kolbiarz udzielił portalowi nysainfo.pl* wywiadu. W wywiadzie przekonuje, że w Nysie "nie ma uchodźców" , ale zaraz asekuracyjnie dodaje, że być może jednak są, mogą przecież pracować w lokalnych firmach, na budowach, albo tutaj studiować. Czyli są czy ich nie ma? Bo już w sumie nie wiadomo. Burmistrz mówi, że jest jakiś fakt, ale później sam sobie przeczy, że w zasadzie to ten fakt nie zawsze jest faktem, bo jak weźmiemy pod uwagę wielkie korporacje, które ściągają do miasta uchodźców, to przecież stanowisko burmistrza staje się nieaktualne. A przecież Nysa przyjęła też bardzo dużo uchodźców z Ukrainy. Tymczasem burmistrz stawia sprawę jasno: uchodźców nie ma . No chyba, że przejazdem, na uczelni, w fabrykach, przy inwestycji na strefie ekonomicznej, albo na stacji benzynowej... Jednym słowem burmistrz jak zwykle plecie bez ładu i składu. Jednocześnie wbija kolejny gwóźdź w trumnę lokalnych PiSowców, którzy przecież przez dwie kadencje byli jego koalicjantami! Twierd...

Za urzednicze głupoty zawsze płaci podatnik

Na temat nyskiego Misia (Centrum przesiadkowe) napisano już wiele. Nawet ogólnopolska telewizja pofatygowała się z Warszawy do Śląskiego Rzymu aby zrobić reportaż o dworcu, na którym nie ma rozkładów jazdy. Miejscowa prasa, w zależności od politycznych preferencji albo chwali Misia (tak jest w przypadku gminnej gazetki "TAK" ), albo punktują liczne niedociągnięcia, które tam występują (Nowiny, ale i, o dziwo, nysainfo). Nowiny zwróciły uwagę na brak obsługi niepełnosprawnych, śliskie chodniki czy tandetę przy wykończeniach. Z kolei nysainfo zauważyło, że na dworcu nie działają tablice informujące o odjazdach autobusów Nikt jednak nie zajął się najważniejszym. Ile to wszystko kosztuje. Bo to, że wydano ponad 16 milionów na zbudowanie tego Misiaczka to wiedzą już wszyscy. Ale jak to w kolbiarzowszczyźnie bywa koszt budowy to jedno, a koszt utrzymania to drugie. Jak już coś nasz naczelny ekonom postawi to później zostaje już tylko jedno - załamać ręce i ponosić gigantyczne koszt...