Samorzadowa GANGrena

Był rok 2018. Wybory samorządowe. W Nysie głównym faworytem był ówczesny burmistrz Kordian Kolbiarz, który zresztą wygrał w I turze zdobywając ponad 60% głosów. Okazuje się, że sposób, w jaki w 2018 roku prowadzona była kampania wyborcza w Nysie odbiega standardami od cywilizowanych krajów. Gdyby nie to, że wiemy iż wybory odbyły się w środku Europy można byłoby zaryzykować hipotezę, na podstawie opisanych niżej faktów, że to jakieś afrykańskie państewko.

Tło wyborcze 2018

Jednym z groźniejszych przeciwników Kordiana Kolbiarza był w 2018 Piotr Smoter z opozycyjnej Ligi Nyskiej. Smoter to nie tylko działacz lokalnej opozycji, ale także przedsiębiorca. W 2018 roku był wiceprezesem dopiero co założonego browaru Książęcego Nysa. Browar założył wspólnie z Januszem Sanockim, znanym politykiem i posłem, który zasłynął tym, że zaraz po wejściu do sejmu odmówił dalszej współpracy z Pawłem Kukizem. Jak się po latach okazało Sanocki świetnie przewidział, że Kukiz nie zreformuje systemu wyborczego w Polsce, lecz stanie się jednym z tych, którzy go betonują.

Browar świetnie się rozwijał, zwiększał zatrudnienie, a na Nowowiejskiej w Nysie otworzono oficjalną lokalizację firmy. Smoter, jak można się było spodziewać, wystartował w wyborach jako kontrkandydat Kolbiarza. Kampanię Smoter miał ciężką, ale miał też jedną zaletę, której Kolbiarzowi brakowało. Doświadczenie w biznesie. Kolbiarz to bowiem zawodowy urzędnik, który jedyne doświadczenie miał w urzędzie pracy. Nigdy nie pracował w żadnej spółce czy przedsiębiorstwie. Zasłynął tym, że przez 10 lat walczył z bezrobociem jako urzędnik PUP jednocześnie przyznając w wywiadzie dla Polityki*, że "bezrobotni nie są bezrobotni, a urzędy pracy nie służą poszukiwaniu pracy". Później Paweł Kukiz, z mównicy sejmowej, zaatakował urząd pracy twierdząc, że wydał ponad 100 milionów złotych na aktywizację bezrobotnych tworząc tylko jedno miejsce pracy. Miał nawiązywać do polityki PUPu w Nysie, który przy bardzo dużych kosztach utrzymania niewiele jest w stanie zrobić na rynku pracy. Był to czas, gdy Paweł Kukiz nie przesiąknął jeszcze wielką polityką i podejmował racjonalne próby likwidacji zbędnych urzędów.

W takich właśnie okolicznościach Smoter rozpoczął kampanię, która z góry, jak się później okazało, była skazana na niepowodzenie. Chociaż na początku środowisko nyskich urzędników, popierające Kolbiarza, było zaniepokojone. Świadczy o tym fakt, że już od początku próbowano zdyskredytować Smotera zarzucając mu pełną zależność od Sanockiego. Ten ostatni miał w Nysie łatkę "politycznego szaleńca", który niczym Don Kichot walczy z rzeczami, których nikt nawet nie zauważa. Tymczasem Sanocki, pomijając jego charakter i sposób bycia, wcale nie był szaleńcem. Twardo przeciwstawiał się samowolce sędziów i prokuratorów broniąc ludzi przed kuriozalnymi wyrokami. Stale piętnował zwiększanie zatrudnienia w budżetówce zarzucając właśnie Kolbiarzowi gigantyczny wzrost zatrudnienia w urzędzie w Nysie (po pierwszej kadencji Kolbiarza, zdaniem Sanockiego, zatrudnienie w urzędzie wzrosło o 90 osób). I wreszcie - był Sanocki przeciwnikiem dzikiej i nieprzemyślanej zabudowy Nysy. Sanocki starał się zablokować budowę galerii handlowej w rynku w Nysie, uważał za błąd budowanie galerii na Kolejowej w sytuacji, gdy 800 metrów dalej, przy Szlaku Chrobrego gmina dysponowała własnymi działkami pod zabudowę. Był też wielkim przeciwnikiem dzikiej reprywatyzacji, a gdy sam był burmistrzem Nysy zasłynął z tego, że zmniejszył w urzędzie zatrudnienie o 30%. Jednym słowem - nadepnął na zbyt wiele odcisków, więc musiał otrzymać łatkę aferzysty i wariata - w Polsce to stara strategia, już w I RP wariatów robiono z ludzi, którzy przeciwstawiali się rozbiorom. I tą samą łatkę teraz próbowano przypiąć Smoterowi. Skoro zna Sanockiego i robi z nim interes, to pewnie jest od niego zależny. Taka demagogia trwała przez całą kampanię wyborczą i Smoterowi ciężko było z tym walczyć, bo gdziekolwiek się nie pojawił (a rozmawiał ze wszystkimi sołectwami) uznawano go za człowieka Sanockiego. Tymczasem Sanocki, poza tym, że oficjalnie poparł Smotera, nie prowadził z nim żadnej kampanii. Smoter ma zresztą zupełnie inny charakter. Jest spokojny, woli rozmawiać używając twardych argumentów, nie wdaje się w awantury jak dawniej Sanocki. Nawet jego wyborcy zarzucali mu w czasie kampanii, że jest zbyt spokojny, że nie potrafi podnieść głosu, że brakuje mu tego co ma Sanocki czyli awanturnictwa.

Zwolnijcie go, to zrobimy biznes

Przeciwko Smoterowi rozpoczęto ostrą kampanię, gdy okazało się, że samo przyszycie mu łatki "człowieka Sanockiego" nie wystarczy. W lokalnym radio zwolennicy Kolbiarza wychwalali urzędującego burmistrza. Praktycznie każdy zaproszony gość kreował w radio piękną wizję rozwoju miasta i świetnego zarządzania. Chwalono między innymi pozyskiwanie pieniędzy na budowę ulic (później okazało się, że pieniądze trzeba zwracać, bo przy pozyskiwaniu kasy popełniono błędy). Po latach, gdy radio upadło, okazało się, że dziennikarze nie zapraszali sami gości, tylko przychodzili ci, których wybierał właściciel radio rozgłośni. Mało tego, dziennikarze Nowin, napisali, że pytania zadawane w radio zwolennikom Kolbiarza były z góry wyreżyserowane**. Chwalący urzędującego burmistrza wiedzieli, że dziennikarz zada im te pytania, które sami przygotowali. Wszystko było wyreżyserowane, a społeczeństwo otumanione.

Ale najgorsze fakty wyszły na jaw cztery lata po wyborach. Okazało się, że prezes Agencji Rozwoju Nysy (spółka miejska utworzona przez Kolbiarza) podpisał oświadczenie z prezesem i głównym inwestorem Browaru Książęcego Nysa warunkujące współpracę od zwolnienia Piotra Smotera z pracy!

Bogdan Wyczałkowski (prezes ARN i współpracownik Kolbiarza) napisał, że jeśli Smoter zostanie zwolniony to browar otrzyma zlecenie na produkcję spersonalizowanego piwa, a także otrzyma zgodę na handel piwem w ośrodkach zależnych od ARN (Jezioro Nysie, basen itp.). Smoter został zwolniony. Wyczałkowski (wcześniej skazany za działalność w Paczkowie) publicznymi pieniędzmi warunkował możliwość współpracy z prywatnym podmiotem od tego czy przeciwnik polityczny Kolbiarza - Piotr Smoter - zostanie zwolniony. Jak można coś takiego nazwać? Chyba tylko samorządową GANGreną.

Pismo zostało opublikowane przez Nowiny Nyskie w dniu 02.08.2022. Wg Nowin spółka ARN, którą założył Kolbiarz i dał w zarządzanie Wyczałkowskiemu powstała tylko po to aby utrzymać władzę, eliminować przeciwników politycznych i finansować kampanię wyborczą burmistrzowi. Spółka miała też kupować sobie media.

Kupujemy media

Wyczałkowski chciał też uzależnić od siebie, za publiczne pieniądze, radio. Gwarantował, że zapłaci radiu 250** tysięcy złotych jeśli to otrzyma koncesję. Kolejne 250** tysięcy gwarantowała prokurent tejże spółki Karina Hereda (pojawiła się w nyskiej spółce za rządów Kolbiarza). Pół miliona publicznych pieniędzy miało pójść na prywatne radio nadające w paśmie 103,6 MHz w wiadomym celu. Aby nadal przedstawiać w najlepszym możliwym świetle obecnego burmistrza. Na chwilę obecną nic z tego nie wyszło, bo lokalna gazeta, która jest w opozycji do działań burmistrza, ujawniła całą sprawę, a Wyczałkowski zapewnia, że - a jakże - burmistrz o niczym nie wiedział.

A wszystko to jest klasycznym przykładem wielu polskich patologii. Po pierwsze: ewentualne zyski są prywatyzowane przez publiczne spółki. Ale gdy te same spółki mają gigantyczne straty to władza je dokapitalizuje publicznymi pieniędzmi. Prywatyzacja zysków, uspołecznienie strat/kosztów. 

Po drugie: spółki publiczne nie działają na rzecz obywateli, lecz na rzecz rządu/samorządu. Przecież publiczny ARN co roku jest dokapitalizowywany publicznymi pieniędzmi, bo bez nich już dawno by zbankrutował. Działalność tego tworu w żaden sposób nie służy mieszkańcom, którzy mieliby te same "usługi" i bez tej spółki, a może i byłoby nawet taniej, bo prywatnej firmy nie trzeba byłoby ciągle wspomagać publiczną kasa. 

Po trzecie: publiczne spółki służą za rezerwuar pieniędzy, z których opłaca się tych, którzy służą urzędowi/rządowi. ARN płaci np. za utrzymanie propagandowej prasy na terenie miasta. Gazeta, którą wydaje: "TAK", jest skrajnie nierentowna, a teksty do niej piszą urzędnicy zatrudnieni specjalnie do tego celu. Jest rozdawana za darmo mieszkańcom, którzy i tak nie są nią zainteresowani o czym świadczy zaleganie starych numerów tego pisemka w galeriach, urzędach, spółkach miejskich. Kasa na utrzymanie tego dziwadła idzie oczywiście z miejskich spółek. Płacą na nią nie tylko takie podmioty jak ARN, ale też wodociągi i kanalizacja Akwa, spółka zajmująca się odpadami czyli EKOM, a nawet MZK... Te ostatnie spółki zostały do tego zmuszone. Albo będą partycypować w kosztach utrzymania tej gazetki, albo ich prezesi stracą stołki, a nowi prezesi nie będą już się buntować przeciwko tej GANGrenie.

Smoter przegrał wybory, stracił pracę, odszedł z firmy, którą sam budował, a na koniec dowiedział się, że to wszystko było dziełem urzędniczej machiny, która wykorzystała publiczne środki do uzyskania swojego paskudnego celu.

Paradoksem jest to, że przeciwko Smoterowi wykorzystano pieniądze z podatków, które płacił także sam Smoter. W przeciwieństwie do Wyczałkowskiego, który przecież podatków w Nysie nie płaci, bo mieszka w Paczkowie.

Kordian Kolbiarz mógł się do wybuchu tejże afery bronić na wiele sposobów. Mógł mówić, że wygrał uczciwie, że przecież ma prawo tworzyć spółki miejskie i zlecać im zadania, że głosowało na niego ponad 60% wyborców, że prezesi, których zatrudnia są zdolnymi menadżerami, że działają samodzielnie i nikt na nich nie wpływa. Niestety po tym gdy okazało się, że publiczne pieniądze są pompowane w propagandę sprzyjającą tylko Kolbiarzowi, gdy okazało się, że prezes, którego powołał włączył się, wykorzystując swoje stanowisko, publiczne pieniądze i znajomości w proces wyborczy w Nysie nie można już udawać, że o niczym się nie wie. 

Kolbiarz ma bowiem sprytną taktykę. Gdy robi się smród, gdy wypływa na wierzch kolejna afera, on chowa się gdzieś w cień. Na przód wychodzą ludzie, którzy biorą na siebie gnój. Tak było i przy budowie hali w Nysie, gdzie złamano Prawo Zamówień Publicznych. Sprawę wziął na siebie jego zastępca Piotr Bobak. Teraz, gdy okazało się, że gmina dostała karę za uchybienia przy pozyskiwaniu funduszy unijnych Kolbiarz znowu zapadł się pod ziemię. Ale gdy trzeba przeciąć wstęgę, postawić pomnik, nadać nazwę rondu, albo przypisać sobie jakiś sukces (jak ten z Radzikowicami) burmistrz jest pierwszy.

Gdzie jesteś teraz burmistrzu Nysy? Znowu się schowałeś i chcesz przeczekać? Znowu będziesz obwiniał za własne niepowodzenia opozycję? Tę opozycję, która przecież nie ma wpływu na nic w mieście, bo to Ty masz większość? Bo to Ty kupiłeś sobie radnych, którzy pracują w miejskich spółkach?

W Nysie mamy do czynienia ze skrają patologią. Spowszechniało ludziom to, że burmistrz zatrudnia na basenie jednego radnego (Kwiatkowski), a drugiego na jeziorze (Bogdanowicz). Spowszechniało ludziom to, że do nowo utworzonych spółek miejskich trafiają ludzie z wyrokami (Wyczałkowski), a menadżerami zostają radni (Zelent). Ludzie już się przyzwyczaili do wszechobecnego kolesiostwa, przekupywania i układów. Ale nic nie trwa wiecznie. Kiedyś ta władza się skończy i ktoś nowy będzie musiał rozliczyć te dekady GANGreny, aby samemu nie zostać oskarżonym o zaniedbania. A zaniedbania są...

W całej sprawie szkoda Smotera. Nie jest to polityk, którego popierałem, ale to jak został zaatakowany przez nyski układ, tylko dlatego, że skorzystał ze swoich obywatelskich praw, jest skandalem. Tego człowieka zwolniono, przyszyto mu łatkę wariata, uznano, że sam nie będzie w stanie rządzić, że z tylnego siedzenia będzie to robił ktoś za niego. To zachowania najzwyczajniej bandyckie. To samorządowa GANGrena.

*) https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1516536,1,polacy-udaja-ze-szukaja-pracy.read 

**) https://nowinynyskie.com.pl/artykul/wyczalkowski-musi-odejsc/1337995

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Fabryczna epopeja, czyli jak Kordian przemysł na FSD budował

RIO ostrzega burmistrza Nysy, za dużo długów

Za urzednicze głupoty zawsze płaci podatnik