Za urzednicze głupoty zawsze płaci podatnik
Na temat nyskiego Misia (Centrum przesiadkowe) napisano już wiele. Nawet ogólnopolska telewizja pofatygowała się z Warszawy do Śląskiego Rzymu aby zrobić reportaż o dworcu, na którym nie ma rozkładów jazdy. Miejscowa prasa, w zależności od politycznych preferencji albo chwali Misia (tak jest w przypadku gminnej gazetki "TAK"), albo punktują liczne niedociągnięcia, które tam występują (Nowiny, ale i, o dziwo, nysainfo). Nowiny zwróciły uwagę na brak obsługi niepełnosprawnych, śliskie chodniki czy tandetę przy wykończeniach. Z kolei nysainfo zauważyło, że na dworcu nie działają tablice informujące o odjazdach autobusów
Nikt jednak nie zajął się najważniejszym. Ile to wszystko kosztuje. Bo to, że wydano ponad 16 milionów na zbudowanie tego Misiaczka to wiedzą już wszyscy. Ale jak to w kolbiarzowszczyźnie bywa koszt budowy to jedno, a koszt utrzymania to drugie. Jak już coś nasz naczelny ekonom postawi to później zostaje już tylko jedno - załamać ręce i ponosić gigantyczne koszty. Oczywiście płaci nyski podatnik za pośrednictwem jakiejś tam spółki (ARN, albo inny EKOM). Tak nawiasem mówiąc to chętnych do łożenia na Misiaka przy Racławickiej nie było. ARN ma już swoje liczne koszty. Chcąc nie chcąc administrację nad tym potworem przejął EKOM. Administrację w sensie sprzątania, odśnieżania, dbania... I jaki jest tego koszt? Ale taki realny, a nie wymyślony przez ekonomów z Kolejowej 15. No więc sprawdziłem. Na wolnym rynku pełen koszt utrzymania obiektu (koszenie traw, odśnieżanie, sprzątanie, mycie podłóg, zmiatanie, usuwanie liści itp., itd.) wynosi pond 300 tysięcy złotych. A za ile prace wykona EKOM? Za 100 tysięcy złotych.
Ale to nie jest tak, że dzięki EKOMowi nysanie zaoszczędzą 200 tysięcy. Co to to nie! Realne utrzymanie Misiaka kosztuje 300 klocków, a różnicę między realnym kosztem, a tym co "powinien dla dobra sprawy" zaoferować EKOM pokryje spółka. Czyli 2/3 utrzymania Centrum przesiadkowego jest przenoszone na gminną spółkę, która pokrywa to z przychodów z innych działalności. Jakie to są te inne działalności? A choćby obsługa wysypiska. A kto płaci za śmieci w Nysie? Mieszkańcy. Czyli 1/3 płaci urząd (z pieniędzy mieszkańców), a 2/3 płaci EKOM (też z pieniędzy mieszkańców). Po co ten cyrk? Dlaczego nie można po prostu zapłacić EKOMowi pełnej kwoty? Wszak i tak wszystko opłaca podatnik.
No cóż, powodów może być wiele. Gmina może zlecać roboty na mieście swoim spółkom, ale pod warunkiem, że ich koszt nie przekroczy pewnej granicy. Do 130 tysięcy złotych gmina może oddać taką robotę swojej spółce i tyle. Powyżej trzeba robić regularny przetarg, a wówczas cena będzie rynkowa. Ktoś może powiedzieć - no ale przetarg też wygrałby EKOM, bo też da te 100 tysięcy. Niekoniecznie. Przepisy przetargowe są tak skonstruowane, że jeśli jeden z oferentów przedstawi rażąco niską cenę w stosunku do pozostałych to musi przedstawić wyliczenia na podstawie, których uzyskał tak niską cenę. A takich wyliczeń EKOM nie przedstawi, bo sam koszt zatrudnienia pracowników do sprzątania i odśnieżania przekroczy te 100 tys. zł. Zatem w przypadku przetargu EKOM też musiałby być rynkowym graczem, a nie politycznym podnóżkiem urzędu miejskiego. Bo do tego sprowadza się cały manewr - żeby urząd zapłacił jak najmniej za swojego cudaka i żeby ukryć wysokie koszty w gminnej spółce. Krótko pisząc: urząd nie ma kasy na utrzymanie - to raz, a dwa - niepolitycznie byłoby pokazywać tak wysokie koszty funkcjonowania tego nikomu niepotrzebnego dziadostwa.
Czy EKOM ma interes aby za 100 tysięcy "obrabiać" centrum? Oczywiście, że nie. Sami pracownicy EKOMu są wściekli, że muszą za 1/3 realnej kwoty wykonywać prace i ponosić stratę. Te 200 tysięcy złotych to strata dla spółki, którą spółka musi odrobić. A realnie może to zrobić TYLKO kosztem mieszkańców. W mojej opinii urzędnicy z Kolejowej, którzy "zlecają" spółce te prace przy centrum zwyczajnie okradają EKOM. Mało tego - prezes EKOMu musi to zaakceptować, wbrew interesowi spółki. W przeciwnym razie straci stołek. Wówczas Kordian wyjdzie i powie znaną już wszystkim formułkę, że zmienia prezesa, bo ma inną wizję prowadzenie spółki. Ta inna wizja jest taka aby okpić wszystkich dookoła. Zresztą jaką wizję dla przedsiębiorstwa może mieć facet, który całe życie wygrzewał urzędnicze stołki?
Komentarze
Prześlij komentarz