Burmistrz Nysy wie kto wygra przetarg

Na ostatniej sesji rady miejskiej doszło do arcyciekawej dyskusji między radnymi a burmistrzem. Burmistrz postanowił poprosić radnych o zgodę na sprzedaż kawałka terenu po FSD. Fragment ziemi przy ulicy Słowiańskiej graniczy z domami mieszkalnymi i świeżo wybudowanymi mieszkaniami stąd radni zaczęli zadawać władzy pytania. A że władza nie przywykła do odpowiadania radnym to wyszedł z tego niezły cyrk w wykonaniu burmistrza i jego zastępczyni.

Radny Wojciech Grubiak spytał burmistrza co można na tym terenie wybudować. Burmistrz bez kozery odparł, że to teren przemysłowy. Radny Grubiak słusznie zauważył, że tam jest dookoła pełno domów, w dodatku niedawno powstały nowe mieszkania i nie byłoby dobrze gdyby teren sprzedawać jako przemysłowy. Na to burmistrz odparł, że teren będzie zagospodarowany pod budownictwo mieszkaniowe, gmina skorzysta z lex deweloper, a inwestorem będzie gminna spółka SIM, nie ma zatem zagrożenia, że powstanie tam uciążliwe przedsiębiorstwo przemysłowe.

Radni zdębieli. Jak to? Burmistrz sprzedaje działkę w drodze przetargu, ale jeszcze przed jego ogłoszeniem wie kto ten przetarg wygra i co tam wybuduje? TAK!

Chociaż burmistrz, dociśnięty do muru przez radnych, twierdził, że w przetargu każdy będzie mógł brać udział to terenem jest zainteresowana SIM, więc ten teren kupi i wybuduje tam mieszkania. Radni uważali, że lepiej byłoby najpierw przekształcić teren na budownictwo mieszkaniowe, a dopiero po tym wystawić teren na sprzedaż. Wówczas będzie można uzyskać lepszą kwotę. Sprzedając teren jako przemysłowy gmina zaniża jego wartość.

Do dyskusji włączyła się zastępczyni burmistrza, pani Ślimak, która próbowała ratować sytuację. Średnio jej to jednak wyszło. Przekonywała, że lepiej teren sprzedać już teraz i niezależnie od tego kto go kupi to gmina i tak zyska. Tylko, że w obecnej sytuacji - i tego najwyraźniej Pani Ślimak nie rozumie (albo rozumie i to doskonale!) - sprzedawany jest teren pod przemysł. I jest ryzyko, że jednak kupi go jakiś przemysłowiec i zgodnie z planem zagospodarowania postawi tam fabryczkę. A jeśli nawet kupi go deweloper to po cenie niższej niż gdyby była to działka z możliwością budowania budynków mieszkalnych.

Reasumując: dla mieszkańców najlepiej byłoby gdyby działka najpierw została przekształcona na budownictwo mieszkaniowe, a dopiero później wystawiona na sprzedaż poprzez przetarg. No ale Pani Ślimak próbuje zakrzywić rzeczywistość i wykłada radzie miejskiej podstawy kolbiarzowszczyzny. Sprzedać taniej, mniej zyskać, brać kredyty, nakręcać spiralę zadłużenia, gminę zostawić w skrajnej nędzy.

Po tej dyskusji, w której brał też udział Arkadiusz Kuglarz, radny Grubiak podsumował wszystko w ten sposób, że sprzedaż terenu jest ustawiona pod konkretnego nabywcę, czyli spółkę SIM. Radny apelował aby jednak sprzedać teren w drodze przetargu dopiero po przekształceniu go na budownictwo mieszkaniowe. Ale burmistrz i jego zastępczyni byli nieugięci. Nadal pani Ślimak, jak mantrę, powtarzała te same niedorzeczności.

Wygląda więc na to, że burmistrz się wygadał i przypadkiem ujawnił, że gmina naprawdę ustawia przetarg pod spółkę SIM.

Źrodło: Nowiny Nyskie, nr 28, 9-15 lipca 2024, s. 4.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Fabryczna epopeja, czyli jak Kordian przemysł na FSD budował

RIO ostrzega burmistrza Nysy, za dużo długów

Za urzednicze głupoty zawsze płaci podatnik