Urząd można zastąpić pudłem z dziurą

W związku z upałami burmistrz Nysy poinformował, że urzędnicy będą pracować do godziny 12:30. Jak wiadomo praca urzędnika, polegająca na siedzeniu w biurze przy komputerze jest tak uciążliwa, że jak tylko słońce przygrzeje to trzeba iść wcześniej do domu. Co innego gdyby taki urzędnik pracował na budowie, prowadząc nieklimatyzowany autobus miejski, albo w sklepie na kasie. To wówczas mógłby pracować normalnie osiem godzin. A tak? Przy takich uciążliwościach trzeba kończyć wcześniej. Nie ma innego wyjścia.

Okazuje się, że 171 urzędników z gminy można w łatwy sposób zastąpić. I nie trzeba do tego sztucznej inteligencji ani żadnych automatów. Wystarczy zwykłe pudło z dziurą na dokumenty (coś w rodzaju urny, do której mieszkańcy mogą wrzucać dokumenty, które chcieliby dostarczyć do urzędu). Takie pudło jest tańsze od 171 urzędników i może pracować 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, przy upałach i mrozach, a nawet przy pyleniu traw. Ponadto pudło nie chodzi na urlopy, nie choruje i jest dyspozycyjne. No i pudło nie potrzebuje zużywać prądu, nie potrzebuje internetu i co najważniejsze - nie jest upierdliwe dla obywatela. Nie chodzi na kontrole, nie wysyła pism, pozwala obywatelowi prowadzić działalność gospodarczą bez starania się o koncesje czy zezwolenia (które to koncesje i zezwolenia są potrzebne tylko urzędnikom, bo dla przedsiębiorców to zbędne kwity). Jednym słowem - pudło rozwiązuje wszystkie problemy.

Co ciekawe urząd, mimo że pracował krócej o około dwie-trzy godziny (czyli ponad 25% krócej) zdołał wykonać "wszystkie zadania" przewidziane na ten dzień. Jaki z tego morał? Ano taki, że te 171 etatów w urzędzie to za dużo! Bez problemu można zredukować liczbę urzędników o 25%. Spokojnie można zrezygnować z 43 zbędnych, jak się okazuje, etatów. I urząd będzie funkcjonował tak samo. Nikt nie zauważy różnicy! A jeszcze są bonusy w postaci mniejszych kosztów stałych przy utrzymaniu urzędu. Miesięcznie będzie można zaoszczędzić ponad 300 tysięcy złotych. Rocznie może to dać grubo ponad 3 miliony oszczędności. Może, ale nie da, bo burmistrz lubi etatyzm i mimo, że zapowiadał w 2014 roku "ostre cięcia" to zatrudnienie zwiększył.

Dzień 10.07.2024 to bardzo ważna data nie tylko dla Nysy, ale i całej Polski. Leniwi urzędnicy, którzy z powodu ciepła postanowili pójść do domu wcześniej sami strzelili sobie w kolano. Okazało się bowiem, że bezsprzecznie są oni zbędni. Ich pracę można zredukować do pudła z dziurą.

*) https://nysa.eu/10-07-urzad-czynny-krocej/

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Fabryczna epopeja, czyli jak Kordian przemysł na FSD budował

RIO ostrzega burmistrza Nysy, za dużo długów

Za urzednicze głupoty zawsze płaci podatnik