Tajemnica gminnego przedsiębiorstwa

W świecie finansów, wielkich korporacji czy biznesu istnieje pojęcie tajemnicy przedsiębiorstwa. W wielkim skrócie chodzi o to, że jak jakaś firma wymyśli innowację to zakłada na tę innowację patent, przedsiębiorstwo chroni innowację aby żadna inna firma nie wykorzystała wiedzy i tego patentu aby sama na nim zarabiać. Chroni się najczęściej nowoczesną technologię (najczęściej rozwiązania z elektroniki, informatyki), ale także wyspecjalizowane procesy technologiczne, linie produkcyjne (np. przy produkcji procesorów w najnowszych technologiach). Czasami chroni się też samą tylko informację, która może przynieść korporacji zyski. Reasumując: przedsiębiorstwa mogą mieć tajemnice, które chroni się w celu uzyskania zysku.

Wielka tajemnica TBS Nysa

TBS Nysa to spółka powołana przez Kordiana Kolbiarza, której celem jest budowanie mieszkań komunalnych. W praktyce spółka jest kompletnie zbędna bo do budowania mieszkań komunalnych można było wykorzystać którąkolwiek ze spółek gminnych, które już istnieją np. Agencję Rozwoju Nysy. No ale wiadomo - nowa spółka to nowy prezes, nowa rada nadzorcza, nowe stołki do obsadzenia przez liczne grono oczekujących na kierownicze funkcje partyjnych notabli. W przypadku TBS (zapewne niewielu mieszkańców w ogóle wie, że taka spółka istnieje!) jest nieco inaczej - prezesem tej spółki jest człowiek wielu talentów - Bogdan Wyczałkowski. Prezes TBS Nysa, ale także ARN Nysa, przewodniczący rady powiatu, radny powiatu, były burmistrz Paczkowa, skazany przez sądy za działalność w okresie burmistrzowania. Człowiek orkiestra, ale tylko w zakresie siedzenia przy państwowym cycku. Nikt bowiem nie słyszał aby ten wybitny ekonomista zajmował się czymkolwiek innym niż siedzeniem w jakiejś publicznej instytucji czy spółce.

Spór: dziennikarze - prezes

Ale do meritum. Otóż lokalni dziennikarze chcieli się dowiedzieć ile TBS Nysa - czyli gminna spółka - wyda pieniędzy na koncepcję budowy budynku przy ul. Kramarskiej w Nysie. Chodziło o koszt sumaryczny, bo działka, na której TBS stawia budynek, została odstąpiona tej spółce, poza przetargiem, przez gminę. Niby wszystko zgodnie z prawem, ale nie wiemy, czy czasem gmina Nysa na tej operacji nie straciła (być może sprzedaż działki w trybie przetargowym przyniosłaby Nysie więcej korzyści?).

Osobną kwestią pozostaje fakt jakim jest zabranie terenu pod budowę budynku przedszkolu, które się tam znajduje. Burmistrz zabrał przestronny plac zabaw i nie licząc się z negatywną opinią mieszkańców (nie tylko rodziców dzieci, ale także okolicznych mieszkańców śródmieścia) zabudował cały kwartał ulic.

Prezes odmawia

Pytanie o koszty jest zatem jak najbardziej wskazane. Należy ustalić czy gmina na tym pokracznym pomyśle betonowania wszystkiego i wszędzie nie straciła. Dziennikarze wysłali pytanie powołując się na prawo dostępu do informacji publicznej. Ale prezes TBS odmówił udzielenia informacji dziennikarzom. I tutaj najlepsze. Otóż Bogdan Wyczałkowski w uzasadnieniu odmowy napisał, że informacja o kosztach ma szczególną wartość gospodarczą i ich ujawnienie mogłoby narazić spółkę na szkodę. Większej bzdury już dawno nie czytałem. Gminny TBS, który buduje komunalne mieszkania za pośrednictwem prywatnych firm, robi to na działkach, które dostał od gminy, cały budżet tego cudactwa pochodzi z publicznych pieniędzy i ten TBS nie zamierza ujawniać żadnych informacji, bo są szczególnie chronione? A co to za kosmiczną technologię w TBSie wymyślili, że trzeba ją chronić? Śmieszne tłumaczenia.

Sprawa trafiła do sądu, oczywiście sąd przyznał rację dziennikarzom. TBS Nysa musi ujawnić wszystkie informacje, bo jest spółką gminną, założoną za publiczne pieniądze, utrzymywaną za publiczne pieniądze, w dodatku jest spółką, która buduje na publicznym terenie. Sąd w uzasadnieniu zaorał całkowicie stanowisko prezesa TBS Bogdana Wyczałkowskiego. WSA pisze wprost, że w TBSie nie ma żadnych tajemnic, a jawność jest niezbędna aby przeciwdziałać patologiom. Krótko i dosadnie. Tajemnice w miejskich spółkach to patologia.

Pomijając cały ten spór śmieszne są twierdzenie prezesa TBSu. Tajemnica przedsiębiorstwa... A jakież to technologie może mieć TBS, że trzeba je chronić? Żadne. Ta spółka nie jest w żaden sposób innowacyjna, nie ma żadnego know-how, nie ma nic poza tym co dostała od podatnika. Prezes TBS całą tą sprawą się zwyczajnie ośmieszył.

Ale pytanie pozostaje otwarte. Ile kosztuje ta spółka i jej "tajemnicza" działalność? Teraz B. Wyczałkowski musi już na pytania postawione przez dziennikarzy odpowiedzieć. Zobowiązał go do tego sąd. No chyba, że prezes uzna, że sąd sądem, ale prawo i sprawiedliwość musi być po jego stronie, więc nic nie ujawni. Wówczas głos powinni mieć mieszkańcy. Przy urnach.

PS. to ciekawe, gminy na nic nie stać, wszędzie trzeba szukać oszczędności, miasto zostało przez obecnego burmistrza zadłużone do granic możliwości, a TBS dostaje działkę w centrum miasta, w dodatku stać ich na to aby przegrywać rozprawy w sądach...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Fabryczna epopeja, czyli jak Kordian przemysł na FSD budował

Kordianowi "pykło"

Chaos urzędniczo-etatystyczny