Linia 287: Nysa - Opole - Nysa, najbardziej niewykorzystana szansa kolejowa w Polsce
Jak informuje Bartosz Jakubowski z Klubu Jagiellońskiego linia 287 Nysa - Opole jest przykładem niewykorzystanej szansy jaka otworzyła się w momencie remontu tego odcinka. Przypomnijmy, że remont linii wyniósł 129 milionów złotych. Wymieniono podkłady, nasypy, zmieniono układ komunikacyjny np. w miejscowości Kubice. Niestety nie dokonano elektryfikacji linii i nie stworzono nowych mijanek dla pociągów. W efekcie linię nadal obsługują spalinowe szynobusy, a rozkład jazdy wciąż jest uzależniony od dwóch mijanek w Szydłowie i Łambinowicach. Na domiar złego, mimo stale rosnącej liczbie chętnych na przewozy, liczba połączeń nie zwiększyła się i wynosi zaledwie 9 połączeń na dobę.
Jedynym plusem zmodernizowanej linii jest to, że pociągi zaczęły kursować szybciej. Podróż zajmuje teraz około godziny, więc pasażer zaoszczędza 30 minut względem starej linii. Niestety empiryczny czas przelotu, czyli taki uwzględniający czas dojazdu na dworzec, oczekiwania na odjazd, czekania na mijankach na przejazd szynobusu z drugiej strony, wciąż wpływa negatywnie w porównaniu do podróży samochodem. Po prostu - uwzględniając powyższe aspekty samochodem nadal jest szybciej. Jak na XXI wiek pokonanie szynobusem 51 kilometrowego odcinka w godzinę nie jest żadną chlubą dla PKP.
Sylwester Brząkała z PolRegio, firmy, która obsługuje linię Nysa - Opole - Nysa, twierdzi, że największym ograniczeniem dla tej linii jest fakt, iż posiada ona jedynie jeden tor co ogranicza jej przepustowość. PolRegio jest w stanie dodać dodatkowe połączenie na trasie między godziną 9 a 12, ale to zwiększa koszty, a nie daje gwarancji zwiększenia liczby pasażerów o tej porze dnia. Poza tym finansowanie linii należy do samorządu województwa opolskiego, a ten, jak widać nie kwapi się aby zmniejszać wykluczenie komunikacyjne na trasie Nysa - Opole.
PolRegio przyznaje, że liczba pasażerów na linii 287 mocno wzrosła po skróceniu czasu przelotu o 30 minut. Dlatego w przyszłości najpewniej zostanie dołożony trzeci skład wagonu.
Klub Jagielloński postuluje aby wprowadzić na linii 287 taktowany rozkład jazdy, czyli odjazdy z Nysy do Opola i z Opola do Nysy powinny być regularne np. co godzinę. Taki system wprowadził Miejski Zakład Komunikacji w Nysie łącząc wioski z gminy z miastem co przyniosło wymierny efekt - jak mówił prezes MZK liczba pasażerów wzrosła, zwłaszcza na bezpłatnej linii E, która kursuje regularnie co 35 minut. Niestety wprowadzenie rozkładu opartego o takt na linii 287 jest niemożliwe z powodu braku dodatkowej tzw. mijanki, czyli miejsca, gdzie pociągi mogłyby się wyminąć. W tej chwili na trasie są dwa takie miejsca. Szansa na taktowany rozkład byłaby gdyby powstała dodatkowa mijanka w Mańkowicach (w latach 80. taka mijanka tam była). Zresztą takich mijanek na linii 287 było więcej. W Jasienicy Dolnej, a nawet w Kubicach. Wszystkie one były jednak likwidowane na przełomie lat 80. i 90.
Jak mówi Sylwester Brząkała, w Polsce rozkład jazdy w PKP oparty o taktowanie jest niemożliwy aż do lat 30. XXI wieku. Wynika to z tego, że w tej chwili trwa zbyt dużo inwestycji na sieciach kolejowych (np. w Opolu remontowany jest odcinek Opole Zachód - Opole Centralne). Jak te remonty się zakończą to od 2030 PKP będzie mogło utworzyć w całej Polsce rozkład oparty o takt, co drastycznie zmniejszy wykluczenie komunikacyjne w całym kraju.
Jak podaje NTO* Ministerstwo Infrastruktury chce wprowadzić na linię 287 relacji Nysa - Opole jeszcze cztery pociągi, które będą kursować na trasach dalekobieżnych. Najpewniej chodzi o wykorzystanie Magistrali Podsudeckiej na odcinku z Dolnego Śląska w stronę centralnej Polski, przez Nysę i Opole. Jeśli tak się stanie to Nysanie będą mogli podróżować dużo dalej niż tylko do Opola.
Tak czy inaczej przykład linii 287 jest dowodem na to, że wydawanie pieniędzy publicznych bez konsekwentnego i długofalowego planu opartego o rozwój komunikacji publicznej w Polsce nie przyniesie nikomu korzyści jeśli nadal będzie w tym wszystkim chodzić tylko i wyłącznie o to aby lokalni urzędnicy jakoś wydali fundusze na czas i zdołali się z tego rozliczyć. Brak elektryfikacji linii 287, brak drugiego toru umożliwiającego płynną jazdę i rozbudowę rozkładu jazdy jest dowodem na to, że w przypadku Nysy prawdziwej modernizacji na kolei nigdy nie było.
*) https://nto.pl/linia-kolejowa-opole-nysa-na-liscie-niewykorzystanych-szans-dlaczego/ar/c1-16436155
Komentarze
Prześlij komentarz