Sport buduje... betonowy elektorat

W ostatnim numerze propagandowej gazety "TAK", która jest wydawana za publiczne pieniądze, burmistrz Nysy po raz kolejny pouczał mieszkańców dlaczego to co on robi jest dobre, a pomysły innych są złe. Tym razem nasz publicysta, ekonomista, wizjoner, polityk, samorządowiec i nieomylny w każdej kwestii burmistrz wziął na tapetę sport.

W każdym numerze gazetki burmistrz zabiera głos w - jak sam pewnie uważa - ważnej sprawie. W rzeczywistości od kilku już numerów zaczyna pouczać mieszkańców, którzy ośmielają się krytykować jego działalność polegającą na przemielaniu publicznej kasy i betonowaniu wszystkiego w centrum. W poprzednim numerze burmistrz wylał swoje żale na mieszkańców, którzy mieli czelność skrytykować jego genialny przecież pomysł wycięcia całej zieleni na rynku. Bo wiecie Państwo - zieleń może być tylko taka jak chce burmistrz. Żaden krzak nie może rosnąć bez zgody i wiedzy naszego miłościwego władcy. No chyba, że ten krzak jest gdzieś na osiedlowej, zaniedbanej, pełnej dziur uliczce, to wówczas niech zarasta nawet po szyję. Ale na rynku, tam gdzie tworzą się fasady dobrostanu, wszystko musi rosnąć tak jak chce władza. Jakieś tam sosny, które rosły samozwańczo przed dzwonnicą, w dodatku ośmieliły się wyrosnąć przed kadencją obecnie panującego nam burmistrza, nie miały się prawa ostać. Poszły pod topór. Ludzie się oczywiście wściekli, zwyzywali Kordiana, a nawet zaczęli nawoływać do tego aby czasem nie zapomnieć przy następnych wyborach o tym ile złego burmistrz zrobił betonując cały rynek. Wyborcy publicznie skrytykowali burmistrza, który do tego nie przywykł. Nieoświecony polityk prędzej czy później zaczyna żyć w bańce, otoczony klakierami, myśli, że wszytko co robi jest dobre. Nic więc dziwnego, że publiczne krytykowanie władzy przez mieszkańców tak bardzo zabolało Kordiana, że ten aż wysmażył felieton na ten temat. Ludzie zarzucali mu wówczas wszystko. Że nieróbstwo, bo śmietniki nieopróżnione, że kolesiostwo, że plac zabaw dzieciom też zabetonował, że zniszczył przedszkole na Grodzkiej, że teraz jeszcze te biedne sosny musiały stracić życie, że w ogóle nie jest tak wesoło jak to w gazecie "TAK" piszą. Dobrze, że burmistrz nie chodzi na mecze Polonii incognito. Bo dopiero by się nasłuchał od kibiców. Baaa... Na Podzamczu też można było w ubiegłą niedzielę usłyszeć ciekawe rzeczy. Ale to już zupełnie inny temat.

Zdaniem burmistrza "Sport buduje wspólnotę"

Zgoda. Sport buduje wspólnotę. Tyle, że w przypadku Kordiana wcale nie chodzi o wspólnotowość w sensie społecznym. Jemu chodzi o wspólnotę tylko i wyłącznie w sensie politycznym. Chodzi o to aby kluby sportowe, zawodnicy, liczne grono działaczy, trenerzy i rodzice dzieci trenujących w klubach wychodzili z założenia, że skoro Kordian tak mocno dotuje sport to jest ok. Bo przecież może przyjść inny burmistrz i stwierdzić, że jednak pompowanie takich milionów w sport w sytuacji, gdy nie ma pieniędzy na np. komunikację publiczną, oświetlenie ulic w gminie czy remonty dróg jest nonsensem. Zatem kluby, które z zadowoleniem zasysają publiczną kasę będą stały murem za swoim guru, zwłaszcza, że ten, na łamach "TAK" zapowiedział, że z tym finansowaniem sportu nie przestanie. Przekaz jest zatem jasny dla działaczy: głosujcie na mnie, bo przy mnie u władzy macie kasę.

Burmistrz dotując sport publicznymi pieniędzmi nie buduje żadnej wspólnotowości, lecz zaplecze wyborców - twardy elektorat uzależniony od tej jednej władzy.

Słusznie sytuację z nyskim sportem podsumował jeden z kibiców Podzamcza, który w meczu przeciwko Kępnicy stwierdził, że Podzamcze wyląduje w "B" klasie (o ile się nie rozpadnie) jak tylko Zelent nie dostanie się do rady miejskiej. Bo miłość samorządowców do sportu przemija razem z utraconym mandatem. Wówczas też kończą się publiczne pieniądze, które można wydać na sport i "wielkie" sukcesy jak awans na IV poziom rozgrywkowy w piłce nożnej czy blamaż w wykonaniu Stali w rywalizacji o ostatnie miejsce w PLSie (to ostatnie burmistrz szumnie nazywa promocją!!!). W Podzamczu zdają sobie sprawę z tego, że muszą głosować na Zelenta bo bez niego w radzie (a jest w koalicji z Kordianem) nikt im nie da tak dużo - darmowe oświetlenie ich łąki na Brodzińskiego (przejęte ze stadionu miejskiego), darmowe szatnie (przejęte z Polonii), darmowe trybuny (w bonusie z gminy)... Gigantyczne inwestycje publicznych pieniędzy w amatorski klub z "A" klasy. Ma to sens? Dla kogoś kto przygląda się temu z boku pewnie nie. Ale dla kogoś kto wie, że w ten sposób Zelent zbudował sobie żelazny elektorat na Podzamczu wszystko składa się w logiczną całość.

Na meczach jest coraz więcej ludzi... Tylko zdaniem burmistrza

Nie wiem na ile burmistrz uwierzył we własną propagandę sukcesu, a na ile ją jedynie buduje w swojej gazecie wiedząc, że to bzdury, ale ostatnie akapity jego felietonu mogą wprawić w osłupienie. Otóż Kordian twierdzi, że na mecze przychodzi coraz więcej ludzi. To ciekawe spostrzeżenie biorąc pod uwagę to, że nawet były zawodnik Polonii Paweł Bogaliński napisał na facebooku, że Polonia wygrała IV ligę, jest liderem, a trybuny są puste. Tak samo jak były puste rok temu, dwa lata temu czy dziesięć lat temu. Polonia Nysa nie przyciąga kibiców i było to jej mankamentem od lat. Kibice na Polonii to tak naprawdę zawsze ci sami ludzie, którzy po prostu lubią piłkę i niezależnie od klasy rozgrywkowej przyjdą popatrzeć na Polonię. Kiedy bym nie był na Sudeckiej zawsze widzę te same twarze. Czasami frekwencja zostaje podbita przez kibiców drużyn przyjezdnych, ale to też rzadkość w IV lidze. Gdzie zatem Kordian wypatrzył te tłumy oglądające sport, na który on łoży nasze pieniądze? Nie wiem? Być może naprawdę uwierzył we własną propagandę?

Konsekwentna inwestycja w sport, wg burmistrza

Wcześniej burmistrz wspomina, że będzie konsekwentnie dalej wspierał sport. Wiadomo, że nie swoimi pieniędzmi, tylko pieniędzmi podatników, ale on, jako władca-pośrednik te pieniądze przekaże klubom. Skoro ludzie nie bardzo chcą wspomagać kluby frekwencją na stadionach to przynajmniej w taki sposób kluby zyskają.

Zaskakujące jest jednak to, że Kordian w ogóle pisze o jakimś tam wsparciu sportu w Nysie. Człowiek, który chciał zlikwidować stadion miejski, który zlikwidował dwa pełnowymiarowe boiska treningowe w Nysie, który zniszczył korty tenisowe Polonii Nysa, który zabrał możliwość aktywnego spędzania czasu przez dzieciaki z przedszkola na Tkackiej na świeżym powietrzu mówi coś o wspieraniu sportu? Mówi o dziadkach, rodzicach i dzieciach, którzy ten sport dzięki niemu mogą oglądać, kibicować itd.?

Wiecie co? Założę się o wszystkie pieniądze świata, że po tym jak uczelnia wyremontuje stadion miejski Kordian przypisze sobie ten sukces. Tak jak to zrobił z Radzikowicami. Przeciwnik strefy ekonomicznej w Radzikowicach, wmawiał ludziom, że tam nic nie powstanie a jak powstało natychmiast ogłosił sukces. Stadion, którego nie chciał, też będzie jego sukcesem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Fabryczna epopeja, czyli jak Kordian przemysł na FSD budował

RIO ostrzega burmistrza Nysy, za dużo długów

Za urzednicze głupoty zawsze płaci podatnik