Ciekawa logika urzędnika z PCPR

Na ostatniej sesji Rady Powiatu Nyskiego sprawozdanie z działalności PCPR w Nysie składała dyrektor Krystyna Wilisowska. Pewnie wszystko skończyłoby się na tradycyjnym klepnięciu sprawozdania przez radnych gdyby nie jeden szczegół. Otóż Pani dyrektor postanowiła pochwalić się jedną statystyką. Podała, że w województwie opolskim najwięcej niebieskich kart założono w powiecie nyskim. I się zaczęło...

Trzeźwe spojrzenie Czesława

Sprawę popularności niebieskiej karty skomentował Czesław Biłobran, który zauważył, że niebieskie karty są wykorzystywane przez kobiety w czasie gdy dochodzi do rozwodu. Kobiety traktują niebieską kartę nie jako profilaktyczne działanie mające na celu ochronę rodziny, lecz jako sposób na dodatkowy argument przy sprawie rozwodowej. Pan Czesław stwierdził, że sam często spotyka się z takimi przypadkami. I ma oczywiście rację. Tak zwana "niebieska karta" stała się w Polsce jednostronnym orężem przeciwko mężczyznom. I, co oczywiste, te karty są zakładane niemalże standardowo akurat jak rzeczywiście dochodzi do rozwodu z orzekaniem o winie. Dla kobiet to dodatkowy argument przed sądem, dla mężczyzn, w wielu przypadkach to po prostu dodatkowy problem, a nawet rodzaj przemocy psychicznej stosowanej przeciwko nim nie tylko przez żony, ale także przez aparat urzędniczy.

"Lepiej założyć, niż nie założyć"

Zdaniem Pani dyrektor niebieską kartę "lepiej założyć, niż jej nie założyć, bo może dojść do tragedii". Taka właśnie logika panuje we wszelkiej maści urzędach w Polsce. Pani urzędnik woli założyć kartę, odbębnić swoje, uznać, że już pomogła rodzinie i temat zamknąć. A później przyjeżdża Polsat, albo inny TVN i informuje, że doszło do tragedii, mimo że rodzina miała założoną niebieską kartę.

Tak się składa, że niebieska karta w niczym rodziny z prawdziwymi problemami nie chroni. Niebieska karta nie uchroni kobiety przed znęcającym się nad nią mężem, a męża nie ochroni przed psychopatyczną żoną znęcającą się nad nim od rana do nocy. Niebieska karta to zwykła "podkładka" dla wszelkiej maści urzędników i policjantów zajmujących się rzekomo pomocą rodzinie.

Natomiast zakładanie niebieskich kart na zasadzie "profilaktyki" i metody "lepiej założyć" wszystkim podejrzanym jak leci, niż "nie zakładać, bo może dojść do tragedii" to już kompletny nonsens i dowód na to, że w Polsce urzędnicy są kompletnie pozbawieni choćby podstaw zdrowego rozsądku, nie mówiąc już o logice. Przecież w myśl logiki pani urzędnik taką niebieską kartę, w ramach bezpieczeństwa, należałoby założyć każdemu. W ten sposób "nie dojdzie do tragedii". Tak jakby niebieska karta była parasolem ochronnym i rzeczywiście przed przemocą chroniła...

A później można się pochwalić, że się wystawiło najwięcej kart na Opolszczyźnie. Jak się kartę wystawia każdemu bez żadnej analizy stanu faktycznego to nic dziwnego, że można później chwalić się statystykami. Tylko to tak naprawdę nie powód do radości. To powód do tego aby dokładniej przyjrzeć się działalności PCPRu w Nysie. Zachodzi bowiem uzasadnione podejrzenie, że część z tych niebieskich kart została wystawiona bezzasadnie. Warto też poddać korelacji zjawisko samobójstw w powiecie (ostatnio wzrost, właśnie wśród mężczyzn) z wystawionymi niebieskimi kartami. Na ile te karty realnie pomogły rodzinie? A na ile zaszkodziły w sprawach rozwodowych mężczyznom? Ilu mężczyzn załamało się psychicznie, albo popełniło samobójstwo przez to, że stracili możliwość kontaktu z dzieckiem po rozwodzie, a przyczyniła się do tego "niebieska karta" wystawiona na zasadzie "lepiej wystawić niż nie wystawiać, bo może dojść do tragedii"? Może właśnie ta bezmyślnie wystawiona karta była powodem tych tragedii? No ale tego w statystykach pani urzędnik z PCPRu nie ma.

W mojej opinii, po tak przedstawionej przed radą powiatu sprawie przez PCPR, sprawozdanie powinno zostać odrzucone.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Fabryczna epopeja, czyli jak Kordian przemysł na FSD budował

RIO ostrzega burmistrza Nysy, za dużo długów

Za urzednicze głupoty zawsze płaci podatnik