Stal Nysa cz. 2, pomoc finansowa, dojenie podatnika i absurdalna uchwała
W poprzednim wpisie* szczegółowo przeanalizowałem sytuację finansową w Stali Nysa SA, spółce, której akcjonariuszami są gminny NEC oraz miasto Nysa (czyli 100% nyski podatnik).
Przypomnijmy, że Stal Nysa SA wygenerowała w latach 2020-2021 stratę w wysokości 3 921 151,13 zł. Prawie 4 miliony złotych publicznych pieniędzy zostało roztrwonione. Pomyślcie ile rzeczy można byłoby za to wybudować? Ile gruntowych dróg, którymi mieszkańcy Nysy są zmuszeni się poruszać mogłoby zostać wykonanych za pomocą asfaltu, a nie pyłu i kamieni.
Jak się jednak okazuje do tej astronomicznej kwoty należy dodać jeszcze 600 851,59 zł brutto pomocy finansowej jaką Stal Nysa SA otrzymała z Polskiego Funduszu Rozwoju, czyli de facto od polskiego podatnika. Ponad 600 tysięcy złotych na tzw. pomoc kryzysową. Klub sportowy, który nic nie produkuje, nie wnosi nic do polskiej gospodarki, nie wytwarza żadnych dóbr, a jedynie pochłania kolejne astronomiczne kwoty jest dodatkowo "wspierany" publiczną kasą z powodu kryzysu jaki przecież powstał między innymi dlatego, że publiczne pieniądze są marnotrawione na takie właśnie "inicjatywy"... Absurd to mało powiedziane. To tak jakby płacić osobie, która zalała sąsiada za to, że poniosła straty na wodzie.
Warto dodać, że np. w Holandii utrzymywanie klubów sportowych z publicznych pieniędzy jest surowo zabronione. Jan de Zeeuw Jr., holenderski menadżer, który zna rynek polskiego sportu nie krył zdumienia, że w Polsce, prezesi klubów, mogą nonszalancko zarządzać finansami, generować gigantyczne straty, a na koniec pójść do burmistrza i poprosić o dodatkową kasę. Dla Holendra takie postępowanie było szokiem, że w Polsce można tak bezczelnie wysysać pieniądze z samorządów. W Holandii jest to prawnie zabronione, ale i niedopuszczalne społecznie. Klub ma albo sam na siebie zarobić, albo mieć prywatnego sponsora. Jakiekolwiek dotowanie sportu z publicznych pieniędzy jest po prostu zakazane.
Łącznie Stal, za dwa lata, wyssała już z polskiego podatnika 4 522 002,72 zł. Ponad cztery i pół bańki w piach. A raczej w parkiet. I to ma być, zdaniem władz Nysy, inwestycja. A ja się pytam co to za inwestycja, która w cywilizowanych republikach jest uważana za zwykłą niegospodarność i nadużycie?
Uchwała właścicieli Stali Nysa SA z 11.08.2021 mówi, że straty spółki za rok 2020 zostaną pokryte z zysków w przyszłych okresach. Rzecz w tym, że Stal Nysa SA nigdy nie przyniosła zysków, przynosiła tylko milionowe straty. Skąd zatem pomysł żeby w przyszłości zarabiać? I na czym Stal miałaby zbijać kokosy? Tego nikt nie wie. Prezes Stali pisał co prawda w sprawozdaniu, że można zarabiać na koszulkach, ale i on nie krył, że przyszłość klubu zależy od publicznych pieniędzy.
Dodajmy, że sponsorem Stali Nysa jest spółka, a jakże - państwowa: PSG (Polska Spółka Gazowa). Jak zobaczycie rachunek za gaz to pamiętajcie, że jest to też faktura za Stal. Pół biedy gdyby to był prawdziwy metal, który można upłynnić na rynku, a zyski wpompować w gminną infrastrukturę... Niestety to tylko spółka istniejąca na papierze i w KRSie.
*) https://miastonysa.blogspot.com/2021/10/stal-bankrut-nysa.html
Komentarze
Prześlij komentarz