Dziura w budżecie: 25 milionów. Władza Nysy załata ją kredytem

Idą ciężkie czasy, politycy partii rządzącej, socjaliści i banksterzy, zapowiadają konieczność oszczędzania, zbierania chrustu, zaciskania zębów. Oczywiście oszczędzać, zaciskać zęby i zbierać chrust na opał mają podatnicy. Rządowo-urzędnicza elita ma to w nosie.

Weźmy naszą Nysę. W budżecie na przyszły rok zabrakło urzędnikom/politykom (w Nysie to jedno i to samo) 25 milionów złotych. Oczywiście nikt nie wpadł na pomysł aby urząd po prostu zacisnął pasa i zaczął oszczędzać. Nie. To byłoby działanie sprzeczne z obecnie panującą ideologią, której zasady można streścić w krótkim zdaniu: zadłużać się ile wlezie, spłacać będą następcy za pośrednictwem podatników.

Władze Nysy postanowiły wziąć kolejny kredyt. Kolejny, bo ile tych kredytów już władza wzięła to chyba nikt nie wie oprócz skarbnika Lisonia. Kredyty brane są na wszystko, a doszło już do tego, że odsetki są spłacane kolejnymi kredytami. Nysa jest już zadłużona - jak podają dziennikarz Nowin - na około 200 milionów złotych. W gminie nie ma żadnego realnego planu na spłatę tego zadłużenia. Jak gmina bierze kolejny kredyt to najczęściej zakłada jego spłatę z podatków, które my przecież płacimy. Rzecz w tym, że podatników w Nysie z roku na rok ubywa. Tylko w czasie kadencji Kordiana Kolbiarza z Nysy wyprowadziło się ponad 1400 osób. A to przecież tendencja, która cały czas rośnie. Kredyt, który dziś bierze gmina na 15 lat, będzie spłacać coraz mniej mieszkańców, więc co zrobią władze, które przecież chcą go spłacać naszymi pieniędzmi, z naszych podatków? Będą musieli te podatki stale podnosić! To prosta matematyka - im mniej ludzi do spłaty tym większy koszt na osobę. I tak będzie w Nysie. Kolbiarz nadal będzie podnosił podatki/opłaty itp.

Kredyt, który tym razem weźmie Kolbiarz i jego koledzy od władzy (Nakonieczny, Lisoń, Ślimak, Rymarz, Bobak) to 25 milionów złotych. Chcą to spłacać przez 15 lat. I już wiedzą, że to nie oni będą ten kredyt spłacać. Bo prawo zakłada, że czwartej kadencji Kolbiarz mieć nie może. Więc przyjdzie ktoś inny i to on będzie musiał się uporać z tymi długami. Wygodny układ. Każdy by tak chciał: brać kredyty, ale ich samemu nie spłacać.

A wiecie po co ten kredyt gminie? Otóż pieniądze są potrzebne na pokrycie deficytu budżetowego. Czyli nie dość, że cała ta banda zawodowych urzędników-polityków nie potrafiła stworzyć zbilansowanego budżetu to jeszcze postanowiła tym swoim nieudacznictwem ukarać nas wszystkich. Bo ten konkretny kredyt na 100% będziemy spłacać my wszyscy w podatkach. Tak sobie to założyli.

Ktoś powie: no dobrze, potrafisz tylko krytykować, sam zrób lepiej. Proszę bardzo! Zrobiłbym lepiej:

1. likwidacja CIS (oszczędności około miliona, a na sprzedaży budynków po tym tworze jeszcze można zarobić, ten quasi-urząd powołany przez Kolbiarza powiela zadania PUPu, OPSu i PCPRu. Potrzebny mieszkańcom jak tarka w dupie.)

2. koniec z finansowaniem sportu przez gminę Nysa (sama tylko Stal Nysa to oszczędności na poziomie 4-5 milionów, a zostaje jeszcze Polonia Nysa - zostawić tylko wsparcie amatorskich inicjatyw na podstawowym poziomie tj. zwrot kosztów podróży i na tym koniec)

3. radykalne zmniejszenie zatrudnienia w urzędzie miejskim (za czasów Kolbiarza zatrudnienie drastycznie wzrosło, zresztą wbrew obietnicom wyborczym - likwidacja tych etatów, uporządkowanie urzędu mogłoby przynieść nawet 1-2 miliony oszczędności)

4. likwidacja spółek-nierobów (Kolbiarz zaczął tworzyć w Nysie spółki, które tylko wyciągają kasę, nic w zamian nie dając. Przykład ARN: firma, która mogłaby nie istnieć, a nikt nawet by tego nie zauważył. I to są spółki, które gmina dokapitalizuje co jakiś czas, bo bez publicznej kasy nie przetrwałyby nawet roku. Oszczędność: około 10-15 milionów, bo wraz z likwidacją tych dziwadeł oszczędzilibyśmy także na pensjach dla znajomych Kordiana czy Bobaka, którzy tam "pracują". A kto pracuje w ARNie? Np. radny Zelent, który jest tam managerem sali, albo siostra wiceburmistrza, albo byli piłkarze. Potrzebne to wszystko jak grzebień łysemu. Ale prócz ARNu należy też rozwiązać TBS, który coś tam rzekomo buduje).

5. Skończyć ze schizofrenią! Nie może gmina inwestować jednocześnie w basen i jezioro. Skoro już poszła kasa w basen, to z jeziorem kończymy. Proste. A w Nysie jak w lesie. I na jeziorze są topione potężne pieniądze i na basenie. I oczywiście i tu i tam zatrudniani są znajomi królika. Na jeziorze pracuje radny Bogdanowicz (radni wyjątkowo często lądują w spółkach miejskich), na basenie niekrytym znajdziemy znajome twarze ze starej Stali, a na basenie krytym radny Kwiatkowski z Goświnowic. Rezygnacja z zakwitniętego jeziora przyniosłoby około 1,7 miliona oszczędności, a rezygnacja z kierownika krytego basenu (który w wakacje i tak jest zamknięty) to pewnie 80-100 tys. Kierownika całkowicie zbędnego.

6. Likwidacja organu propagandowego "TAK" (zwanego gazetą) wraz z etatami urzędników, którzy produkują tę gadzinówkę (oszczędność: około 100 000 zł + etaty urzędników, a jest ich dwóch, pewnie dodatkowe 150-200 tys.) Tego cudactwa i tak nikt nie czyta, leży to w urzędzie przed biurem podawczym, w galeriach porozrzucane, ja osobiście użyłem tego tylko raz, do wypchania butów zimowych przed schowaniem do piwnicy na okres letni.

I co, można? Można. Można byłoby nawet podatki obniżyć. Ale okazuje się, że Stal Nysa to niby jakaś tam wielka promocja miasta. Chyba najgorsza promocja jaką można by sobie wyobrazić. Drużyna, która regularnie dostawała od każdego w cymbał, jest kosztowna, zajmuje ostatnie miejsce w lidze. Świetna promocja. Jak ktoś chce zawodowy sport w Nysie - ok. Ale za własne pieniądze. Nie może być tak, że ludzie muszą zaciskać zęby, zbierać chrust, oszczędzać, bo ktoś miał sen o potędze siatkarskiej z Nysy! Chcecie siatkówkę: nie ma problemu, ale sami sobie to prywatnymi pieniądzmi utrzymujcie. A nie jak jest teraz: dziura bez dna utrzymywana pod przymusem przez biednego, nyskiego podatnika.

Kredytu na zatkanie dziury w budżecie nie trzeba byłoby brać. Wystarczyłoby aby politycy te swoje złote rady zaczęli stosować na własnym, urzędniczym podwórku.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Fabryczna epopeja, czyli jak Kordian przemysł na FSD budował

RIO ostrzega burmistrza Nysy, za dużo długów

Za urzednicze głupoty zawsze płaci podatnik