Uchybienia i nieprawidłowości w gminie
Regionalna Izba Obrachunkowa dokonała kontroli finansów publicznych w gminie Nysa za lata 2020-2021. Wynik nie najlepiej świadczy o nyskiej władzy na czele z Kordianem Kolbiarzem i skarbnikiem Marianem Lisoniem.
Kontrola była prowadzona w tym roku pomiędzy styczniem a marcem. Kontrolerzy sprawdzili losowo transakcje finansowe i gospodarcze jakie wykonywał nyski urząd. Okazuje się, że zastrzeżenia RIO są bardzo poważne i wyglądają następująco:
- burmistrz nieprawidłowo reprezentował gminę Nysa przy zaciąganiu kredytu na kwotę 8,5 miliona złotych (kredyt był brany na pokrycie dziury budżetowej, którą burmistrz sam, własnymi decyzjami, wytworzył). Zdaniem kontrolerów, przez niekompetencję burmistrza, gmina straciła ponad 34 tysiące złotych, które zarobił bank na odsetkach i prowizji bankowej
- w latach 2019 i 2020 urząd nieprawidłowo przeprowadzał inwentaryzację gruntów. Za to uchybienie winni byli burmistrz, skarbnik miasta, zastępcy burmistrza, inspektor wydziału finansowego, sekretarz oraz kierownik biura zamówień publicznych
- zawyżano kwoty wynagrodzeń dla zastępców burmistrza i skarbnika. Zdaniem kontrolerów wypłacono o 81 tysięcy wynagrodzeń za dużo!
- błędnie prowadzono zamówienia publiczne. Przetarg na budowę dróg w gminach w latach 2019-2022 wykonano za pomocą procedury odwróconej i to mimo, że nie przewidziano takiego rozwiązania w ogłoszeniu o udzieleniu zamówienia. Winni byli: burmistrz, sekretarz i naczelnik wydziału gospodarki komunalnej i drogownictwa. Ww. panowie zaniechali naliczanie kar umownych od wykonawców, choć powinni te kwoty naliczać. Mieszkańcy stracili 42 tysiące złotych.
Dodajmy, że to nie pierwszy raz, gdy urzędnicy Kolbiarza wykazują się niekompetencją. Wcześniej złamali prawo zamówień publicznych przy budowie hali sportowej. Za to ukarany został sekretarz miasta Piotr Bobak. Urzędnicy nie popisali się też przy zmianie operatora strefy płatnego parkowania. W wyniku ich niedopatrzenia gminna spółka poniosła stratę i w nowym roku nie zarabiała na sprzedaży abonamentów (zarabiała za to prywatna firma z Torunia). Takich posunięć, wynikających wprost z niekompetencji, jest zresztą więcej.
Kontrola RIO pokazuje, że choć urząd napęczniał do niebotycznych rozmiarów, a ilość zatrudnianych urzędników rośnie wykładniczo, to nie wpływa to pozytywnie na jakość i kompetencje urzedu. Jest wręcz odwrotnie.
Oczywiście Kolbiarz i Lisoń nie chcieli podpisać protokołu pokontrolnego. Przecież oni żyją w alternatywnej rzeczywistości tworzonej przez urzędników z działu propagandy odpowiadającego za gazetkę "TAK". I chyba zaczynają wierzyć we własną doskonałość.
Komentarze
Prześlij komentarz