CBA kontroluje Gminę i ARN

Mało Nysan już o tym pamięta, ale w tym roku, po raz pierwszy w historii, do urzędu miejskiego w Nysie weszli agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Z gazety (a raczej organu propagandowego) "TAK", którą produkują urzędnicy przy współudziale pracowników spółek miejskich, trudno cokolwiek się na ten temat dowiedzieć. Urzędowa prasa milczy na takie tematy. Nie dowiemy się z niej, że CBA prowadzi jakąkolwiek kontrolę. A jest o czym informować.

Co sprawdza CBA?

Rzecz poszła o działki budowlane. Otóż Gmina Nysa, zarządzana przez trio Kordian Kolbiarz, Marek Rymarz oraz Piotr Bobak, utworzyła swego czasu nową spółkę - Agencję Rozwoju Nysy. Następnie władze miasta przekazały bezpłatnie (aportem) działki gminne do owej spółki. Spółką zarządza Bogdan Wyczałkowski - były burmistrz Paczkowa, który - nawiasem mówiąc - był skazywany przez sąd za różne poważne przewinienia właśnie z okresu zarządzania gminą Paczków. Działki trafiły do spółki kierowanej przez Wyczałkowskiego bezpłatnie. Następnie ARN sprzedało te działki w - jak piszą Nowiny Nyskie - niejasnych okolicznościach prywatnemu przedsiębiorcy.

I tu pojawia się problem. Spółka publiczna, jaką jest ARN, sprzedała te działki bez przetargu. Gdyby to Gmina Nysa sprzedawała bezpośrednio te nieruchomości, a nie za pośrednictwem własnej spółki, to musiałaby ogłosić, zgodnie z prawem zamówień publicznych, przetarg. Dzięki bezpłatnemu przekazaniu działek do ARN-u przetargu nie zorganizowano, a działki zostały sprzedane poza ustawą. I właśnie CBA sprawdza na ile ten aport był uprawniony? I czy nie doszło do złamania Ustawy o zamówieniach publicznych.

Czy mieszkaniec na tym stracił?

Niewątpliwie tak. Mieszkańcy ponieśli stratę. Po pierwsze - ze sprzedaży działek, które były własnością Gminy Nysa, czyli wszystkich mieszkańców, miasto nic nie zarobiło. Działki sprzedał ARN i to on zarobił. Ale i ta spółka mogła zarobić więcej. Gdyby zorganizowano regularny przetarg istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś zdecydowałby się na wyłożenie większej sumy za nieruchomości niż ta, którą uzyskało ARN sprzedając te działki na własną rękę. Dodajmy, że sprzedaż działek i tak nie poprawiła sytuacji finansowej ARN. Spółka ta przynosi same straty, które musi pokrywać nyski podatnik. Straciliśmy więc, jako mieszkańcy potrójnie. Raz - na nieszczęsnym aporcie do ARNu, dwa - bo sprzedano działki bez przetargu i trzy - bo i tak ARN przynosi straty, które musimy pokrywać z własnych kieszeni i sprzedaż działek nie przyniosła ARNowi zysków, które pokryłyby straty z ich "działalności".

Kiedy CBA skończy kontrolę?

Nie wiadomo. CBA się takimi sprawami nie chwali. Komunikat, który wydali jednoznacznie wskazuje, że agentów od korupcji interesują szczególnie lata 2018-2021. Jest więc co sprawdzać.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Fabryczna epopeja, czyli jak Kordian przemysł na FSD budował

RIO ostrzega burmistrza Nysy, za dużo długów

Za urzednicze głupoty zawsze płaci podatnik