Nowa koncepcja organizacji ruchu w północno-zachodniej części Nysy

Nysa korkiem stoi. Zwłaszcza w godzinach popołudniowych. Najgorzej jest w rejonach “przymostowych” co jednoznacznie wskazuje na niedobory w przeprawie mostowej w naszym mieście. Dodatkowy most z całą pewnością udrożnił by rejon Szopena, Mostowej, Krzywoustego i oczywiście Bema, Kolejową, Bramy Grodkowskiej i Grodkowską. Niestety koszt budowy nowej przeprawy przekracza możliwości miasta i powiatu. Jeśli miasto nie dostanie pieniędzy z centrali to o nowym moście możemy zapomnieć. Ale to nie oznacza, że jesteśmy skazani na zakorkowane miasto!

Co robić?

Najtaniej jest zmienić organizację ruchu. To tylko kwestia projektu. Oczywiście sam projekt to dopiero początek. Trzeba byłoby bowiem nieco przebudować zapóźnione rozwiązania komunikacyjne w naszym mieście. W tym cyklu zajmiemy się projektami mającymi na celu usprawnienie ruchu w mieście.

Most Bema

W Nysie kluczowy jest most Bema. Daje on możliwość przeprawy dla pojazdów, których masa przekracza 10 ton. Most Kościuszki, który znajduje się po drugiej stronie, przy Radoszynie, ma bowiem mocno ograniczony tonaż. Tam mogą poruszać się jedynie pojazdy, których masa własna nie przekracza 10 ton. Wyjątek stanowią autobusy. Cała reszta powinna kierować się w stronę mostu Bema. Ale i tutaj nie ma wolnej amerykanki. Właściciel mostu, ze względu na jego uszkodzenia, ograniczył ruch pojazdów do 20 ton. Znak jest, ograniczenie jest, a ciężarówki i tak jeżdżą permanentnie niszcząc tę przeprawę. 20 tonowe ograniczenie dyskwalifikuje bowiem z przejazdu wszystkie załadowane TIRy. A o tym, że kierowcy, głównie spoza Nysy, mają w nosie ten zakaz można się przekonać stojąc chwilę przy moście. Całe tabuny kierowców z Czech, Litwy, Bułgarii, Rumunii i innych zakątków Europy i Polski pchają się właśnie na ten most. Taka praktyka skończyć się może tylko jednym - zamknięciem mostu na stałe w celu jego kapitalnego remontu. I oczywiście tym co przeżywaliśmy już w latach 2013-14, gdy zamknięto most Kościuszki. Całkowitym paraliżem miasta.

Jak przerobić skrzyżowania?

Największym problemem, prócz oczywiście poruszonego wyżej remontu mostu, jest sposób zorganizowania ruchu na dwóch kluczowych skrzyżowaniach, które prowadzą do przeprawy. Skrzyżowania te były projektowane w czasach, gdy ruch w mieście był o 60-70% mniejszy niż jest obecnie! Mowa tutaj o skrzyżowaniu Słowiańska - Grodkowska - Bramy Grodkowskiej. Ten trójkąt należałoby natychmiast zamienić na rondo turbinowe. Oczywiście nie tylko ten fragment generuje korki.

Jeszcze gorsze jest skrzyżowanie łączące Aleję Wojska Polskiego z Bramy Grodkowskiej. To skrzyżowanie powstało w czasach, gdy nie było jeszcze Ronda Solidarności. I jest zaprzeczeniem idei budowy skrzyżowań o ruchu kołowym. Zasada jest bowiem następująca: przy rondach nie wolno budować skrzyżowań z sygnalizacją świetlną. Takie ronda nie będą bowiem w stanie rozłożyć zakorkowanych ulic. Zasada ta została stworzona we Francji, gdzie budowano “rondo obok ronda”. Nie bez powodu. Zauważono, że gdy przy rondzie znajduje się tradycyjne skrzyżowanie to rondo w żaden sposób nie wpływa na rozładowanie zakorkowanych ulic. Ronda muszą występować w formie bliźniaków. Jeśli sytuacja jest taka jak na Bramy Grodkowskiej, gdzie w sąsiedztwie ronda jest skrzyżowanie ze światłami, korki będą się generować. Mało tego, dalej jest kolejne skrzyżowanie (Słowiańska) i torowisko z zamykanymi w godzinach szczytu rogatkami (Grodkowska). Cała obecna koncepcja wprost generuje korki w godzinach szczytu i szkodzi całemu miastu.

Zatem rondo Solidarności powinno mieć brata bliźniaka na skrzyżowaniu Alei Wojska Polskiego i Bramy Grodkowskiej. Trzeci bliźniak musi powstać przy Słowiańskiej i Grodkowskiej. Trzy ronda, w tym przynajmniej jedno turbinowe (przy Słowiańskiej), znacznie zmniejszy zakorkowanie w tej części miasta.

Nieszczęsne torowisko

Nysa ma jeszcze jeden problem. To torowisko przecinające miasto mniej więcej w połowie. Wschód - zachód. Rzeka: północ - południe. Tak poszatkowane miasto nie jest wcale takie proste w organizacji. Dlatego należy wykorzystać sprzyjające okoliczności jak choćby objazd torowiska poprzez ulicę Torową. Wielu kierowców jadących w stronę Opola/Wrocławia/Podzamcza mogłoby uniknąć stania w korku przed torami gdyby wybrało dogodny objazd rogatek. Niestety informacja o zamknięciu torów nie dociera na ulicę Bramy Grodkowskiej. Kierowcy nie wiedzą nawet, że pakują się w korek spowodowany zamknięciem torowiska. W ten sposób korek potrafi zaczynać się przy rogatkach na ul. Grodkowskiej, a kończyć przy stadionie miejskim przy ul. Asnyka. A wystarczyłaby “inteligentna” sygnalizacja w postaci tablicy LED, ustawiona zaraz za rondem Solidarności, z informacją, że rogatki zostały zamknięte i uprasza się kierowców o jechanie objazdem przez Torową. Na wprost jechaliby tylko ci kierowcy, którzy chcą się dostać na Słowiańską lub Orląt Lwowskich, pozostali jechaliby Torową. Rogatki, które potrafią być zamykane trzykrotnie po godzinie 15, przestałyby stanowić jakikolwiek problem. Korek w tej części miasta zostałby zmniejszony nawet o połowę. O połowę!


Nie-inteligentne miasto

Zmiana organizacji ruchu, przebudowa istniejących skrzyżowań i odpowiednie informowanie kierowców o utrudnieniach to połowa sukcesu. Druga połowa to kompetentni urzędnicy, którzy chcą rozwiązywać realne problemy, a nie działać pod publikę. Miasto Nysa nie zrobi nic w sprawie, którą opisuję. Zamiast tego wybuduje rondo przy ul. Franciszkańskiej. Z powodów politycznych i medialnych rondo musi powstać tam gdzie miasto wybudowało socjalne osiedle. Szkoda, że takie okoliczności decydują o inwestycjach, a nie realne problemy. Zresztą wystarczy popatrzeć na tablice tzw. ITS-u żeby wiedzieć, że nikomu tutaj nie zależy na “inteligentnym mieście” tylko na pokazówce. Tablice są, choć o niczym nie informują. Bo informacja o tym, że po godzinie ósmej rano brakuje miejsc parkingowych w śródmieściu, albo, że temperatura powietrza wynosi 10 stopni nie są informacjami, które świadczyłyby o “inteligencji” systemu. Zamiast montować cztery tablice na Moniuszki, które informują o temperaturze, lepiej było postawić jedną na zjeździe z Bramy Grodkowskiej w Aleję. Taka tablica informująca o zamknięciu rogatek na Grodkowskiej przyniosłaby miastu więcej korzyści niż wszystkie tablice ITS razem wzięte.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Fabryczna epopeja, czyli jak Kordian przemysł na FSD budował

RIO ostrzega burmistrza Nysy, za dużo długów

Za urzednicze głupoty zawsze płaci podatnik